pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

OPIEKUNOWIE…

Opiekunowie grup przebywających w górach bywają różni. Bywają bardziej lub mniej znający się na turystyce górskiej i w ogóle na turystyce, ale także, przyznam szczerze, będący bardziej lub mniej inteligentnymi ludźmi…
Ja co prawda widziałem już w swym życiu wiele… i nic nie powinno mnie dziwić, ale pamiętam zdarzenie, które wprost rzuciło mnie na kolana.

A było to tak:
Jak to często robimy,  prowadziliśmy w skałkach zajęcia integracyjne dla dzieciaków jednej z wielu szkół podstawowych, zdobywając tym samym mozolnie środki na uzupełnienie wciąż chudego budżetu GOPR-u. Innymi słowy zarabialiśmy pieniądze, żeby móc dalej ratować turystów ulegających wypadkom - za darmo.

Powiesiliśmy więc liny alpinistyczne na skałach i asekurując umożliwialiśmy dzieciakom poznanie smaku bezpiecznej wspinaczki. Ponadto rozwiesiliśmy między skałami most linowy dostarczający im jak zwykle wielu emocji.

Problem jednak był w tym, że bezpośrednio w zajęciach linowych mogła jednocześnie brać udział ograniczona ilość uczestników, więc przy kilkudziesięciu dzieciach wielu się nudziło. My- ratownicy, byliśmy przekonani, że zajmą się nimi opiekunowie.
Niestety byliśmy w błędzie.
Panie nauczycielki były wyraźnie zmęczone ciągłą użerką z młodzieżą. Zdegustowane, narzekały między sobą, że muszą znowu „coś z tymi nieznośnymi bachorami zrobić”. W końcu podeszła do mnie młoda, atrakcyjna i bardzo rezolutna pani dyrektor tej szkoły i wskazując na naszego GOPR-owskiego psa o imieniu „Northon”,  nieco nerwowo zadała mi pytanie:

- Panie Naczelniku! Czy ten pies to pies ratowniczy?
- Oczywiście – potwierdziłem.
- No to proszę go w końcu użyć bo dzieci się nudzą. Niech pan zrobi tak:  postawimy dzieci w kółeczko, ja każę się położyć temu nieznośnemu Jackowi z VI A na trawie, a wasz pies pokaże na nim, jak się prowadzi sztuczne oddychanie…

Przyznam szczerze, myślałem,  że się przesłyszałem:
- Pani żartuje? – spytałem***.

Ale ona nie żartowała.

Wręcz przeciwnie – uznała, że odmawiając aby nasz pies ćwiczył zabiegi reanimacji na jej uczniu, mam złą wolę i że nie chcę ulżyć jej w trudnej pracy wychowawcy.

Nie wiem jaki miała iloraz inteligencji, ale to co usłyszałem było straszne…


Piotr van der Coghen
27 lipca 2012 r
Warszawa/Podlesice

***
Psy ratownicze - to stworzenia cenne dla ratownictwa ze względu na ich fenomenalny węch. Dzięki niemu wyszkolony pies jest w stanie znaleść człowieka zasypanego w lawinie lub zawalisku przeszło 20 razy szybciej niż duża grupa ratowników, co zwiększa szansę przeżycia uwięzionego.
Psy ratownicze są traktowane przez ludzi-ratowników jak partnerzy nie do zastąpienia.
Warto pamiętać, że pomimo epoki wielkiego rozwoju elektroniki i podbojów kosmosu - do dziś nie wynaleziono niczego co mogłoby zastąpić niezwykle czuły psi nos.

Warto jednakże wiedzieć, że pies-ratownik ratuje poprzez szybkie odnalezienie zaginionego.  Natomiast bezpośrednie zabiegi sztucznego oddychania usta-usta i masażu serca może wykonać jednak wyłącznie człowiek-ratownik.

Komentarze:


 

 

Captcha  

Wróć do bloga