pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Psy ratownicze - nasi partnerzy

  

 DEKALOG
PIES – MÓJ PARTNER 
I PRZYJACIEL

czyli dziesięć zasad pracy z psem ratowniczym

 

Gdybyśmy mogli posłuchać co nam mają psy do powiedzenia,
usłyszelibyśmy z pewnością, taką ich prośbę do nas:

 I.  Jestem twoim przyjacielem. Miej dla mnie czas.
II.  Lubię wiedzieć że mnie kochasz, ale wcale nie musisz mnie rozpieszczać.
III.  Zdecydowanie wolę nagrodę niż karę, ale nie obrażę się na ciebie za burę gdy wiem, że zrobiłem źle.
IV.  Gdy się mną zajmujesz, nie traktuj mnie jak rzecz. Nie jestem fortepianem – jestem twoim partnerem.
V.  Nie chcę musieć, wolę chcieć.
VI.  Uwierz, że mam naprawdę lepszy węch od ciebie – więc gdy pracuję, zaufaj mi.
VII.  Okaż mi swą aprobatę, kiedy robię coś dobrze i bardzo się staram, a będę się jeszcze bardziej starał i razem osiągniemy więcej.
VIII.  Jeśli w pracy ze mną będziesz bezwzględny albo okrutny i będziesz się śpieszył, wcześniej czy później musisz przegrać.
IX.  Będziesz mógł robić ze mną wszystko, ale tylko wtedy, kiedy ci całkowicie zaufam i będę wierzył, że jesteś dobrym człowiekiem.
X.  Cele, jakie stawiasz mnie i sobie, muszą być realne do osiągnięcia.

(te ciche, psie szepty w noc wigilijną podsłuchali Gosia i Adler, ratownicy górscy-przewodnicy psów ratowniczych)


NIECO HISTORII

 

Ratownictwo górskie w Europie ma już 1000 lat. Nieliczne zachowane dokumenty wspominają, że pewien człowiek z Menthon w okregu Aosty ufundował w Alpach dwa klasztory, które obsadził zakonem Augustianów (wstępując z resztą do niego sam i przyjmując zakonne imię o.Bernarda). Reguła klasztorna nakazywała tym zakonnikom udzielanie schronienia wyczerpanym podróżnikom, poszukiwanie i ratowanie zaginionych w górach, a także bezpieczne przeprowadzanie ludzi przez te wysokogórskie przełęcze w doliny. Można by powiedzieć, że klasztory te zbudowane na najbardziej uczęszczanych wówczas przełęczach alpejskich, stanowiły pierwowzór późniejszych schronisk górskich, a zakonnicy byli prekursorami dzisiejszych ratowników i przewodników górskich.

Przeor owych klasztorów Ojciec Berdnard, założyciel tego pierwszego „pogotowia górskiego” w Alpach został w 1923 roku kanonizowany, stając się patronem alpinistów i ratowników górskich, a przełęcze, na których zbudował owe klasztory/schroniska niosące ludziom ratunek zostały nazwane: Col du Petit Saint Bernard (2.158 mnpm)  i Col du Grand Saint Bernard (2469 m.npm) - czyli Mała i Wielka Przełęcz Św Bernarda.

 

 Warto wiedzieć, że pierwszymi w Europie ludźmi, którzy w XVII w wpadli na pomysł aby psów nie używać wyłącznie do polowań lub do stróżowania obejścia, ale do poszukiwania i ratowania ludzi w górach - byli zakonnicy Augustianie z przełęczy św. Bernarda.

 

Prawdopodobnie używano z początku włoskich Mastifów, które krzyżowane z Nowofundlandami dały rasę długowłosą, o gęstej, trójbarwnej sierści. Psy te uczono, wykopywania spod śniegu zasypanych ludzi i poszukiwania zaginionych. Wypuszczając na szlak w najgorszą pogodę, mgłę i zamieć, wyposażano je w słynne do dziś małe baryłeczki z rozgrzewającym  rumem oraz w szorki zaopatrzone w koszyk na żywność i koc. Taki pies docierający do śmiertelnie wyczerpanego człowieka dawał mu szansę na przeżycie… 
Nasłynniejszym z nich
  jest do dziś "Barry" - pies, który swego czasu uratował od 40 do 100 ludzi w Alpach, a  na skutek nieporozumienia został zabity przez człowieka. Można go zobaczyć w Muzeum Historii Naruralnej w Brnie.

 

 Dziś w ratownictwie górskim całego świata używa się do służby głównie owczarków niemieckich (najczęściej długowłosych), świetnie przystosowanych do pracy w trudnych warunkach atmosferycznych, niezwykle inteligentnych, doskonale współpracujących z ratownikami...

...ale to piękne psy z przełęczy św. Bernarda nazywane  Bernardynami,   pozostały do dziś symbolem bezgranicznej ofiarności zwierzęcia dla człowieka...


.

 

 

 

               

Ciekawe, ale lata mijają, kosmiczne techniki rozwijają się dynamicznie, a do dziś dnia, najbogatsze kraje, które stać by było na najnowocześniejsze elektroniczne urządzenia poszukiwawcze (jak USA, Kanada, Niemcy czy Szwajcaria)  – szkolą nadal, tradycyjnie jak przed wiekami - psy ratownicze.
Dlaczego?
Bo nikt nie wymyślił nic lepszego na świecie od psiego nosa!

Dlatego od  półwiecza utrzymuje się w polskich, górskich służbach ratowniczych GOPR/TOPR, psy lawinowe (ratownicze) szkolone do poszukiwań osób zaginionych na terenie otwartym, w lawinach i w gruzowiskach.
Poszczególne oddziały terenowe GOPR mają po kilka psów. Na przykład Grupa Jurajska ma 8  psów ratowniczych GOPR przygotowanych do rozpoczęcia poszukiwań w każdych warunkach.
Taki pies ratowniczy jest wyselekcjonowany spośród wielu. Jest odważny, ale nie agresywny. Jest silny i odporny. Oprócz szukania, nie boi się jechać ze swoim przewodnikiem zarówno na skuterze śnieżnym, quadzie, jak i zjeżdżać na linie z pokładu śmigłowca pracującego w wysokim zawisie.