pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Historia GOPR na Jurze

 

Ludzie spadali ze skał i murów ruin zamkowych lub wpadali do licznych jaskiń na Jurze niemal od zawsze. Z tego też powodu na przestrzeni lat kilkakrotnie podejmowano próby zorganizowania specjalistycznych grup ratowniczych na tym terenie. W okresie międzywojennym w Dolinkach Podkrakowskich funkcjonował sezonowy posterunek TOPR. W Zawierciu w latach 60-tych inicjatorem pwstania Pogotowia Górskiego był Michał Bohynek, a w Częstochowie Maciej Popko. Niestety ze względu na brak jakichkolwiek finansów, a co ważniejsze - brak jakiegokolwiek zainteresowania tym problemem lokalnych władz, inicjatywy te upadły.

Punktem zwrotnym było w 1993 roku objęcie przez ratowników GOPR Irenę i Piotra van der Coghenów, jurajskiego „Taboriska” czyli  bazy biwakowej Polskiego Związku Alpinizmu na Lgotce, koło słynnych ze swych skał  Podlesic.

Wspinacze wiedząc, że gospodarze "Taboru" są ratownikami górskimi przyjeżdżali tu po opatrunki albo prosili o ratunek wobec wypadków wynikłych w  terenie. 

Pewnego dnia ze skał Biblioteka spadł pewien 17 letni wspinacz Hubert O. z Torunia. Wstępna diagnoza wykazała złamanie kręgosłupa i pęknięcie nerki. Będący świadkiem zdarzenia himalaista i instruktor PZA Piotr Pustelnik wezwał tradycyjnie na pomoc  van der Coghenów.  Irena zajęła się pacjentem i zorganizowała wspinaczy do transportu poszkodowanego spod skał. Piotr po zbadaniu pacjenta wezwał na pomoc Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, a przybyły lekarz karetki reanimacyjnej z Myszkowa potwierdził tą decyzję jako jedyną dającą szansę na uratowanie życia chłopca, a Michał i Adam van der Coghenowie zajęli się organizacją improwizowanego naprędce lądowiska dla śmigłowca wg klasycznych zasad stosowanych w górach.
Był to pierwszy, historyczny lot śmigłowca sanitarnego po ciężko kontuzjowanego wspinacza na Jurę, który uratował życie rannemu. Helikopter MI-2 pilotował wówczas Jerzy Kulik z Gliwic (obecnie kapitan Boeinga LOT na Okęciu).

Po tym wydarzeniu Piotr van der Coghen złożył wniosek u Naczelnika Grupy Beskidzkiej GOPR Adama Kubali  o zorganizowanie Sekcji Jurajskiej GB GOPR i Stacji Ratunkowej GOPR w Podlesicach. Władze Grupy Beskidzkiej GOPR nie wyraziły zgody na powołanie Sekcji Jurajskiej natomiast wydały warunkową zgodę na sezonową stację ratunkową wyposażając ją w…tobogan. Długotrwałe próby ich przekonywania jaki sprzęt jest potrzebny do ratowania na Jurze spełzły na niczym.

 

                     

 W tej sytuacji w 1995 roku 50-ciu wspinaczy i grotołazów zawiązało stowarzyszenie ratownicze pod nazwą Jurajskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Prezesem JOPR został wybrany Wojciech Święcicki (ówczesny prezes PZA), v-ce Prezesem wybrano Piotra Pustelnika, a skarbnikiem Bogdana Krauzego. Funkcję Naczelnika Służby Ratowniczej JOPR powierzono Piotrowi van der Coghenowi, a funkcję jego zastępcy do spraw profilaktyki Irenie van der Coghen.

Pierwszymi ratownikami pełniącymi stałe, społeczne dyżury ratownicze na Jurze byli: Irena i Piotr van der Coghenowie, Michał i Adam van der Coghenowie, Robert i Beata Zamojscy, Michał Klockowski, Anna Gajewska i Tomasz Osojca.

Rozpoczął się nowy etap zorganizowanego ratownictwa górskiego na Jurze. Zgłoszeń wypadków przybywało, ale niestety cała działalność  JOPR była utrzymywana wyłącznie z prywatnych funduszy rodziny van der Coghenów. Wobec faktu, że młode pogotowie nie posiadało literalnie niczego, Irena i Piotr van der Coghenowie postanowili przekazać JOPR-owi cały swój majątek, który zgromadzili prowadząc Szkołę Survivalu, Narciarstwa i Alpinizmu „VANCROLL” a więc: sprzęt alpinistyczny, jaskiniowy, namioty, pontony, sprzęt nurkowy i 2 samochody terenowe UAZ-marszrutka, oraz 1 samochód terenowy GAZ.


Młodym Pogotowiem funkcjonującym na Jurze bez nakazów urzędowych i bez dotacji ale z potrzeby serca, zainteresował się Jurek Owsiak Prezes Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Po wspólnym nakręceniu cyklu programów profilaktycznych przeciwdziałających wypadkom podarował ratownikom z Jury nowoczesny sprzęt alpinistyczny, ratowniczy i techniczny oraz dwa quady ratunkowe z przyczepkami dotransportu poszkodowanych. Idąc za tym przykładem  Związek Gmin Jurajskich  zakupił  dla JOPR nowoczesne nosze jaskiniowe i lawetę do przwozu quadów.


Miesiące płynęły, ale  nadal wszelkie bieżące obciążenia wynikające z  utrzymywania na bieżąco wyżywienia ratowników, kosztów utrzymywania bazy, łączności, paliwa do samochodów, ubezpieczeń itd. itd. spoczywała na rodzina van der Coghenów, która konsekwentnie pokrywała je ze swych funduszy.


                                               
                                         

Centralna Stacja Ratunkowa
Grupy Jurajskiej GOPR - rok 1999

      Centralna Stacja Ratunkowa
Grupy Jurajskiej GOPR - rok 2009

  W roku 1998 JOPR złożył komplet dokumentów, wymaganych do rejestracji w MSWiA jako organizacji ratownictwa górskiego nadzorowanych i dofinansowywanych centralnie. Ówczesny minister Krebok zaproponował jednak aby JOPR połączyć z GOPR lub TOPR. Obie te organizacje wyraziły tym zainteresowanie ale ostatecznie to ogólnopolski  Zjazd Delegatów GOPR w Zakopanem podjął uchwałę o powołaniu nowej Grupy Jurajskiej GOPR powstałej na bazie JOPR.

Gmina Kroczyce przekazała Grupie stary budynek opuszczonej szkoły podstawowej gdzie zorganizowano natychmiast caloroczną i całodobową Centralną Stację Ratunkowa GOPR na Jurze, remontując ją we własnym zakresie rękoma ratowników. Budynek wyposażono w trzy linie telefoniczne i radiostację zapewniające skuteczna łączność ze światem.
 Jurek Owsiak podarował nowej Grupie swój samochód terenowy marki Mercedes, który do otrzymania karetki Land Rover Defender  z Zarządu Głównego GOPR z Zakopanego, był najnowocześniejszym samochodem ratunkowym Grupy Jurajskiej.
Zgodnie ze statutem GOPR powołano władze nowopowstałej Grupy Jurajskiej GOPR.
Prezesem Grupy Jurajskiej GOPR został Adam Kukla, na funkcję Naczelnika Grupy ratownicy powołali Piotra van der Coghena, a do Komisji Rewizyjnej GOPR ostali delegowani: Tomasz Winecki i Jerzy Geisler.
Rozbudowano łączność. Zorganizowano nowe terenowe stacje ratownicze: Siedlec, Podzamcze, Rzędkowice, Jaroszowiec,  Grabowa, a w końcu Olsztyn.
Za fundusze otrzymane od MSWiA zmodernizowano i rozbudowano Centralną Stację Ratunkową w Podlesicach.
Aby utrzymać całodobowy dyżur ratowniczy przez 365 dni w roku, zatrudniono pierwszych kilku ratowniców zawodowych stanowiących 10% ogólnego stanu osobowego, (którzy za swą całodobową gotowość do akcji otrzymywali po 700 zł miesięcznie).  

W uznaniu potrzeb ujawnionych przez Klęskę Śniegu w 2000 i 2001 roku Wojewoda Śląski wyposażył Grupę Jurajską GOPR w pierwszy skuter śnieżny.

Zaczął się nowy etap nowoczesnego ratownictwa górskiego na Jurze.