pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Jurajskie zamki obronne i inne militaria

 Ruiny rycerskiego zamku w Mirowie.

Jurajskie zamki obronne lokowane przez ich budowniczych na szczytach jurajskich wzgórz, stanowiły w średniowieczu linię obrony rdzennych ziem polskich od spornych terenów Śląska, skąd często nadchodzili najeźdżcy. Obronne zamki pełniły rolę świetnych punktów oporu i baz wypadowych dla polskiego wojska. Niektóre zamki budowane przez królów polskich pełniły funkcję kasztelanii, w której rezydował Kasztelan, czyli urzędnik państwowy pełniący na określonym obszarze funkcję szefa policji, straży granicznej i sędziego bieżących sporów. Jego zadaniem było bezpieczeństwo i spokój na gościńcach, które przemierzały karawany kupieckie, pielgrzymi i posłańcy, a na których napadały bandy rzezimieszków.
Jurajskie twierdze i zamki rycerskie budowane z wapiennego kamienia na jurajskich „ostańcach” były niezwykle trudne do zdobycia jak na średniowieczne techniki oblężnicze.
Kres jurajskim zamkom dała artyleria szwedzka, które w czasach „potopu” zgruchotała mury i zamieniła większość zamków w ruinę.

Ruiny magnackiego zamku w Ogrodzieńcu/Podzamczu.

Niektóre warownie jurajskie przybierały kształt pysznych zamków magnackich. Na przykład  zamek w Ogrodzieńcu rozbudowany przez zamożny ród Bonerów, bankierów królewskich i właścicieli dochodowych w owych czasach papierni w Balicach i Kamieniu oraz żup solnych w Wieliczce, nazywany był z racji swego rozmachu  „Małym Wawelem”. Zamki jurajskie  miały swoje legendy i podania, duchy, upiory i baśnie. 
O zamku Ogrodzienieckim mówi się, że o północy krąży pod murami czarny pies ciągnący łańcuch. Spotkanie go przynosi nieszczęście.  Jest to ponoć potępiona dusza okrutnego kasztelana Warszyckiego, który pod zamkiem wystawił „katownię Warszyckiego” gdzie torturowano poddanych a własną żonę ćwiczył na dziedzińcu batogiem za nieposłuszeństwo.
O zamku w Bobolicach mówi się, że pojawia się tam smutna, biała dama, która jest duszą niewinnie zamurowanej żywcem w baszcie za zdradę, małżonki chorobliwie zazdrosnego Pana na Bobolicach. Jest to bodaj jedyny duch, w katalogu duchów polskich, którego spotkanie przynosi szczęście.

Zrekonstruowany z ruin, królewski  zamek w Bobolicach.

Zamki jurajskie znajdujące się na terenach zaboru rosyjskiego spotkał zły los.
Otóż po okrutnym stłumieniu Postania Styczniowego ziemie stanowiące majątki szlachty, która brała czynny udział w powstaniu rozparcelowano między okolicznych chłopów, nadając im również działki z zamkami co miało upokorzyć szlachtę.
Miejscowa ludność traktowała te rozpadające się ruiny jako darmowy skład materiałów budowlanych i w ten prosty sposób włościanie zyskiwali murowane z kamienia domy i obory…

Podobnie zaborca uczynił z miasteczkami. Tym, które  dawały wsparcie i schronienie powstańcom, odebrano prawa miejskie (a więc prawo cechu, prawo składu, itd.) zamieniając je we wioski co powodowało ich ruinę. Do dnia dzisiejszego niektóre wsie na Jurze to niegdysiejsze miasteczka, zniszczone ekonomicznie przez mściwego zaborcę.
Tak jak próbuje się przywracać historycznym miasteczkom prawa miejskie, tak zdarzają się inicjatywy odbudowy ruin niektórych zamków.
Pierwszymi ruinami, które kompleksowo zabezpieczono w formie trwałej ruiny były mury zamku ogrodzienieckiego. Dokonano tego z funduszy państwowych.
Natomiast na pomysł odbudowy zamku w Bobolicach wpadł senator Jarosław Lasecki. Będąc człowiekiem majętnym, w ciągu kilku lat dokonał rekonstrukcji kompletnej ruiny zamku i dziś możemy go oglądać w pełnej krasie, niemal takiej w jakiej podziwiali go średniowieczni podróżnicy i kupcy przejeżdżający pod murami…

Ruiny królewskiego zamku w Olsztynie.

Królewskie i rycerskie zamki obronne kryją nie tylko ludowe baśnie i podania, ale były również areną zaciętych walk o polskość tych ziem oraz następujących nieuchronnie historycznych wydarzeń.  Przykładem może być zamek w Olsztynie pod Częstochową, w którego lochach za Kazimierza Wielkiego zmarł skazany na śmierć głodową za zdradę króla wojewoda poznański Maćko Borkowic. Ponoć podawano mu codziennie na sznurze dzbanek wody i wiązkę siana jako symbol „iż zwierzęciu podobnym jest, kto majestat zdradza”. Wytrzymał tak 40 dni nim umarł, ale echa jego jęków i przekleństw rozlegają się ponoć po dziś dzień w zamkowych murach.
Innym znamiennym wydarzeniem była w 1587 roku obrona zamku olsztyńskiego przed wojskami Maksymiliana Habsburga pretendenta do tronu Polski. Mianowany wcześniej przez króla kasztelanem Kacper Karliński dał słowo, że zamku nie podda. Gdy podczas kolejnego szturmu na wieżach oblężniczych ukazał się przywiązany do tarcz najeźdźców  jego małoletni syn (porwany wcześniej zdradziecko),  zupełnie sparaliżowało to obrońców. Wówczas  Kasztelan pierwszy wymierzył pocisk w pierś syna zabijając go.  Szturm odparto, a najeźdźcy widząc tak skrajną determinację i zaciekłość obrońców, odstąpili ostatecznie od zdobywania twierdzy. 

Zrekonstruowana osada slowiańska na Górze Birów.

Oprócz kamiennych zamków królewskich i rycerskich, na Jurze istniało wiele znacznie starszych grodzisk wykorzystujących naturalnie obronne ukształtowanie terenu. Na przykład na Górze Birów stanowiącej nieckę otoczoną pionowymi, niedostępnymi skałami opadającymi na zewnątrz, w dawnych czasach zbudowano osadę słowiańską, której otoczenie wałem kamienno-drewnianym i drewnianą palisadą ryglującą wejście na górę, wystarczyło aby uczynić z niej niedostępną twierdzę.
Ten obronny gród został doszczętnie spalony  w XIV wieku podczas walk o zjednoczenie polski pomiędzy Władysławem Łokietkiem a Wacławem II królem Czeskim.
Dziś można tu obejrzeć rekonstrukcję średniowiecznych fortyfikacji oraz chat i sprzętów gospodarskich i domowych mieszkających tu kiedyś ludzi…

Ciekawostką jest to, że niedostępne, wapienne ściany skalne Góry Birów są dziś popularnym terenem treningowym dla wspinaczy i grotołazów.
I tak, to co kiedyś gwarantowało naszym przodkom bezpieczeństwo, staje się dziś wspaniałym poligonem kształtowania sprawności i odwagi naszej młodzieży...