pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

BANDYCI W CZARCZAFACH

Mecze sportowe, manifestacje patriotyczne, koncerty muzyki rockowej. Każdy pretekst jest dobry, żeby pojawić się w tłumie i komuś przywalić. Wybić zęby. Skopać. Za co? „Za niewinność”. Za wszystko. Za to, że ich pracodawca nie płaci tyle, ile by oczekiwali. Za to, że najpiękniejsze dziewczyny są poza ich zasięgiem. Za to, że nie stać ich na realizację swych marzeń…
Zasłaniają twarze jak hurysy z Mahometowego raju… Są groźni, bo anonimowi.

Działają zawsze jak wataha. Od lat pojawiają się na wszelkich wielkich zbiegowiskach ludzkich. Temat spotkania nie jest dla nich istotny. Najczęściej są wytrenowani, napakowani sterydami, krótko ostrzyżeni bądź wygoleni na łyso. W bluzach z kapturami. Chętnie sięgają do faszystownskiej ideologii, bo ułatwia im to określenie wspólnego wroga. Wrogiem tym z zasady są wszyscy "inni"...

Zwykle są wyposażeni w niebezpieczny „sprzęt” do walki. Są mocni, bo zawsze w grupie. Czują się w niej pewnie i wzajemnie się nakręcają., dopingując do ekstremalnych wyczynów. Na domiar złego alkohol i narkotyki powodują, że stają się nieobliczalni.

 Bardzo chętnie „podpinają się” pod zbiegowiska patriotyczne lub protesty. Czują wtedy wsparcie tłumu dla swych destrukcyjnych czynów.  Tłum protestujący przeciwko komuś lub czemuś chętnie przyjmuje „wsparcie” tak silnej, dynamicznej i dobrze zorganizowanej gromady młodych ludzi. Niestety dość szybko okazuje się, że organizatorzy oficjalnego protestu bądź demonstracji, nie są w stanie nad nimi  zapanować, ale już jest za późno. Agresywne grupki wymachując symbolami tejże demonstracji, więc niejako „reprezentując ją”, stają się agresywne i przejmują rozrabiacką inicjatywę, prowokując starcia z siłami porządkowymi. Idą jak fala, demolująca wszystko po drodze...

 Przygotowanie do „zadym” staje się często sensem ich życia. Zrzeszają się bardziej lub mniej formalnie grupy. Razem „pakują” po różnych, lepszych i gorszych siłowniach. Organizują realistyczne, krwawe treningi zwane „ustawkami”. Tam określają hierarchię w swojej grupie, w której najcenniejszymi atutami są: bezwzględność i brutalna siła. Ich „guru” to niezwykle często kryminaliści lub cyniczni ludzie dysponujący bardzo dużymi pieniędzmi z niekoniecznie jasnych źródeł.

Robią rzeczy, które z założenia mogą innych upokorzyć, ranić, okaleczyć lub zabić. Celem jest choćby chwilowa dominacja nad innymi.  Idą w tym celu na zbiegowiska i imprezy.  Dlaczego? Bo tam są ludzie. Dużo bezbronnych ludzi - łatwego celu do zaatakowania, no i znienawidzona policja... Aby uniknąć jednak konsekwencji swych czynów zasłaniają twarze chustami lub kominiarkami. To zabieg dobrze przemyślany i nadzwyczaj skuteczny. W demokratycznym państwie nie można bowiem skazać nikogo za czyn, którego nie da się imiennie udowodnić…

A pośród wielu imprez, wielkimi krokami zbliża się 11 listopada - Narodowe Święto Niepodległości... dla jednych, wspaniała okazja do cieszenia się wolnością, ale dla innych, okazja do bijatyk na ulicach!

Pojawią się tam na pewno "bandyci w czarczafach" – czyli dzisiejsi siewcy strachu, z którmi nowoczesne społeczeństwo nie może sobie jakoś poradzić...

Polska policja, od której społeczeństwo oczekuje zapewnienia powszechnego bezpieczeństwa i porządku, zgłasza od lat problem trudności z identyfikacją zamaskowanych ludzi, dokonujących podczas imprez masowych i zgromadzeń, czynów bandyckich, napadów, zniszczeń i pobić. W praktyce wygląda to bowiem tak, że obecne, funkcjonujące w miejscach drażliwych, kamery służb porządkowych rejestrują obrazy, które niestety nie mogą stanowić niepodważalnego dowodu dla sądu.

 Pozornie sprawa wydaje się prosta. Wystarczy zabronić zasłaniania twarzy! Przecież od wielu lat synonimem bandyty lub złodzieja jest człowiek z zasłoniętą twarzą. Wystarczy obejrzeć kreskówki „Bolka i Lolka” lub inne ilustracje bajek. Nikt bowiem z porządnych ludzi udających się na imprezę nie odczuwa potrzeby zasłonięcia swojej twarzy. Potrzeba taka rośnie jednak, gdy człowiek zamierza popełnić czyn karalny, a nie ma chęci ponosić za to odpowiedzialności.

 Niestety wszelkie inicjatywy legislacyjne, padają jak muchy. Argumentem głównym jest  niezgodność uregulowań z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej. Odnoszę więc wrażenie, że chroniąc wolność jako jedną z najwyższych wartości, dajemy mimowolnie pretekst bandytom do łamania wolności innych. Wolności jaką jest prawo do bezpieczeństwa.

 Czy nic nie da się zrobić?

   Z końcem wiosny 2014 roku zostałem Przewodniczącym sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia przedstawionego przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej projektu ustawy o zmianie ustawy- Prawo o zgromadzeniach (druk nr 2023), jako kolejnej próby ustawowego zakazu zasłaniania twarzy podczas zgromadzeń publicznych.

 Na to Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwróciła się do mnie z pismem żądającym natychmiastowego zaprzestania prac nad tą nowelizacją, twierdząc, że jest to ograniczanie praw obywatelskich jednostek (!), czyli wspomnianych wyżej bandytów...

Ku memu zdumieniu protesty do nowelizacji wniosły też różne grupy posłów RP…

 Niezależnie więc od bezsprzecznych korzyści dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa, mogących płynąć z takich uregulowań, okazało się, że dla niektórych środowisk projekt tej ustawy jest niezwykle kontrowersyjny lub jest doskonałą okazją do politycznej rozróby.  Uznałem więc, że w związku z tym musimy poruszać się szczególnie ostrożnie przy stanowieniu tego prawa.

W międzyczasie obecna ustawa prawo o zgromadzeniach została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, uznałem więc, że należy poczekać na sądowe rozstrzygnięcie w tej kwestii.

W końcu 18 września 2014 roku, został opublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Trzeba nam jednak czekać teraz na jego Uzasadnienie, gdyż czerpiąc z tego wyroku wiedzę, można by podjąć próbę, aby podczas nowelizacji dokonać stosownych korekt obowiązującej ustawy, zaleconych przez Trybunał Konstytucyjny.

Niezależnie od tego, skierowaliśmy zlecenie ekspertyzy do Biura Analiz Sejmowych po opinie od niezależnych konstytucjonalistów, w sprawie zgodności projektu prezydenckiego z Konstytucją RP.

W tej sytuacji dopiero po uzyskaniu niezbitej pewności co do zgodności zaproponowanej nowelizacji z Konstytucją, rozpoczniemy normalne procedowanie mające na celu ostateczne rozstrzygnięcie losów tego projektu.

Konkludując: na tym etapie, ani nagłe przerwanie prac na ustawą, ani jej pospieszne uchwalenie – nie wchodzi w rachubę.

Tymczasem większość obywateli ulega złudzeniu, że sprawa „stadionowych bandytów” jest niezwykle jasna i prosta, a Sejm nic nie robi w tej sprawie. A to przecież nieprawda…

 Bo bandytów w czarczafach, paradoksalnie broni póki co, najwyższe prawo tego Kraju – Konstytucja RP.

 

Piotr van der Coghen
Skreśliłem Warszawie  10 października 2014 roku

Komentarze:


 

 

Captcha  

2014-10-18 14:08:50, GośćMark Badziak

Mamy w Polsce prawo o ochronie ludzi i mienia,i użyciu broni gładkolufowej wobedz bandytów stadionowych i zgromadzeń publicznych o ich użyciu,wyrażnie jest tam napisane cyt.kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego używa narzędzi typu siekiera oraz zakrywa twarz. Jest taka możliwość oddania strzału w takiego delikwenta.W Wielkiej Brytani też to stosują icooooooooo nie ma już teraz burd na stadionach i po za nimi,nie twórzmy kwadratury koła,bierzemy przyzwyczajenia z zachodu to i to możemy przyjąć. Co na to mówi Helsinka fundacja praw człowieka.A tak co mamy minimalna mniejszość zastrasza olbrzymią większość

zgłoś nadużycie

Wróć do bloga