pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

O ZABIJANIU ZWIERZĄT...

Ostatnio przetoczyła się przez Polskę debata o uboju rytualnym, zakończona decyzją Sejmu o jego zakazie.
Obrońcy zwierząt cieszą się, choć nie bardzo wiem z czego, bowiem ta cała debata to jakaś koszmarna MASAKRA, w której nikt nie wygrał, a wszyscy są przegranymi i to na własne życzenie.
Dlaczego?

Bo powszechnym problemem świata jest dziś to, że w XXI wieku, przy potężnym rozwoju nauki i techniki, ludzie nie wynaleźli sposobu, żeby przeżyć nie zabijając osobników innych gatunków...  Nadal masowo spożywa się spreparowane zwłoki różnych zabitych zwierząt, używając ponadto elementów ich ciał do produkcji butów, torebek, kleju czy nici chirurgicznych. Cywilizacja człowieka uzależniła się bez reszty od śmierci innych istot i to jest straszne.

I to nie forma pozbawienia życia zwierzęcia jest w tym najgorsza. Bowiem zwierzęta już poprzez masowy chów cierpią niesamowite tortury przez całe swoje życie. Potem dochodzi do tego, często nieludzka forma transportu do ubojni, a sam akt masowego zabijania świetnie określił Paul McCartney lider kultowego brytyjskiego zespołu The Beatels, który powiedział: „Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, to każdy z nas byłby dziś wegetarianinem”.

Skąd się więc wzięła się ta, dość makabrycznie wyglądająca, forma zabijania znana pod nazwą uboju rytualnego?
Czy wynika ona z ludzkiego okrucieństwa? Bynajmniej.
Otóż metoda ta, jest stosowana od tysięcy lat w krajach upalnych, gdzie nie znano soli ani lodu do zabezpieczania mięsa przed popsuciem. Szybkie spuszczenie krwi z zabijanego zwierzęcia dawało szansę na jego dłuższe przechowanie.
Ponieważ tę formę uboju nakazują zarówno JUDAIZM jak i ISLAM, więc warto wiedzieć co mówią:
Na przykład w judaizmie najważniejszą zasadą w traktowaniu zwierząt, jest zakaz okrucieństwa wobec nich. Szechita – czyli ubój zgodny z zasadami judaizmu jest objęty przepisami zakazującymi zadawania cierpienia. Obowiązkiem rzeźnika czyli  Szocheta - jest korzystanie z ostrego jak brzytwa długiego noża zwanego Halaf,  który musi być co najmniej dwukrotnie dłuższy od szerokości gardła zwierzęcia. Uboju dokonuje się jednym szybkim cięciem, które powoduje natychmiastowy spadek ciśnienia krwi w mózgu zwierzęcia i utratę przytomności w czasie krótszym niż 2 sekundy. Zwierzę nie może być skrępowane ani przewrócone, musi stać spokojnie i nie wyrywać się, a po wykonaniu cięcia upaść samoczynnie. Złamanie tych zasad lub błąd w sztuce dyskwalifikuje mięso jako niekoszerne, dlatego od Szocheta wymagana jest dokładność i sumienność.
Tyle mówi teoria.
Niestety w praktyce wygląda to znacznie gorzej. W kwestii uboju rytualnego trwa tzw. „wolna amerykanka”, a reżim religijnych zasad rzadko się ściśle stosuje.

Przy czym warto wiedzieć, że również w zwykłym uboju nikt się losem zwierząt zbytnio nie przejmuje, co  powoduje, że zwierzęta giną tam w nie mniejszych męczarniach.

Dlatego twierdzę, że przegrali wszyscy:

Przegrali obrońcy zwierząt –  bo zamiast walczyć o zminimalizowanie bólu zabijanych zwierząt, bez względu na sposób uboju, dali się wciągnąć w populistyczną hucpę, której celem był jedynie zakaz mordowania bez ogłuszania. Walczący tak namiętnie o zakaz uboju rytualnego zachowywali się tak ludzie przeciwni wbijaniu skazańców na pal, ale akceptujący inne, wyszukane formy tortur.

Przegrali też właściciele rzeźni – bo z chęci zysku wprowadzali „unowocześnienia” takie jak klatki obrotowe, piły łańcuchowe rżnące gardła zabijanych i wszelkie odhumanizowane sposoby zwiększające „przepustowość” rzeźni, a nie mające nic wspólnego z zasadami uboju rytualnego. Spowodowali tym w Polsce tak powszechne oburzenie, że stracili prawo do tego procederu, a z nim cenne rynki tureckie, izraelskie i arabskie o wartości ok. 1,5 mld, a ponieważ życie nie lubi próżni, rynki te przejmą, rzecz jasna, przedsiębiorstwa innych krajów.

Przegrali pracownicy rzeźni – bo stosując niehumanitarne metody zabijania, stracili masowo miejsca pracy, których na terenach rolniczych jest przecież taki deficyt.

Przegrało Państwo Polskie –  bo źle przygotowując i uzasadniając ustawę, straciło duże pieniądze pochodzące z należności podatkowych i eksportowych.

Przegrali polscy Żydzi i Muzułmanie – bo tolerowali ubój nie mający tak naprawdę nic wspólnego z zasadami Tory i Koranu, nie zaangażowali się też dostatecznie w przekonanie polskich Chrześcijan i Ateistów do swych racji, a w konsekwencji stracili prawo do stosowania swego obrzędu w tym kraju.

Najgorsze jest jednak to, że na koniec przegrały również zwierzęta - bo nie wykorzystano olbrzymiej okazji dla zmiany ich strasznego losu, przypominającego często los więźniów w salach tortur, a zwykły ubój także bardzo je przypomina.

Uważam, że tak zwyczajnie, po ludzku, podstawowym kryterium stanowienia prawa do sposobu zabijania zwierząt powinno być zminimalizowanie cierpienia istot ginących z ręki człowieka, bez względu na sposób uboju i tego mi w projekcie ustawy i w rozszalałej wokół niego dyskusji –zabrakło.

Kraszewski w swej „Starej baśni” włożył w usta Piastuna słowa: „Wybaczcie nam bogowie, że aby oszczędzić ludzi, musimy poświęcić ptaki”.  Te słowa, paradoksalnie są aktualne  do dziś.
Ludzie na całym świece, aby przeżyć,  będą nadal zabijać zwierzęta.
Jednakże nigdzie nie jest powiedziane, że zwierzęta w trakcie hodowli, transportu i zabijania – muszą tak bardzo cierpieć...

Piotr van der Coghen
Warszawa 

Komentarze:

2013-09-02 11:54:00, Leszek

Świetny tekst. W całej tej hucpie medialnej zabrakło rzetelnej informacji (a właściwie jej nie było) o istocie uboju rytualnego.

zgłoś nadużycie

2013-09-21 23:03:14, Frugo

bo jak zwykle głosowaliśmy/walczyliśmy przeciwko czemuś a nie za czymś. Taka nasza przywara polska

zgłoś nadużycie

2013-11-24 05:40:50, tomek_j

Brawo, Panie Piotrze. Szkoda, że w tamtej dyskusji tak mało było równie mądrych głosów.

zgłoś nadużycie

Możliwość dodawania komentarzy została już wyłączona.

Wróć do bloga