pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

KARA ŚMIERCI

Zapewniam, że koncepcja przywrócenia kary śmierci, warta jest debaty! Zapytacie - jak to? Facet, który nie raz nadstawiał karku aby ratować życie innych. Facet, który jest gorącym zwolennikiem ocalenia życia od chwili poczęcia (patrz = mój Blog "Aborcja") i w ogóle życia w każdej postaci - może w ogóle debatować o czyjejś śmierci?


Niestety, tak! Bowiem szukam skutecznego środka żeby osoby słabe i bezbronne mogły żyć bez lęku! Jestem zdeklarowanym wrogiem potencjalnych okrutnych morderców - "siewców strachu".

I absolutnie nie przekonuje mnie określenie „kara”. 
Kara? Ukarać, to można rozhisteryzowane dziecko dając mu w porę klapsa, żeby w dziecięcej złości nie wpadło z peronu pod nadjeżdżający pociąg.

Karę śmierci nazwałbym raczej aktem samoobrony społeczeństwa, stosowaną w szczególnych przypadkach.

Jeśli bowiem, ktoś z pobudek bandyckich stosując wobec innych brutalną siłę, gwałci, morduje w bestialski sposób i torturuje – stanowi ogromne zagrożenie dla społeczeństwa. Jak tykająca bomba.

Prawda, że ten wyrok, jako gest społecznej samoobrony mógłby być uzasadniony jedynie w tych szczególnych przypadkach, w których sprawca działał w stanie recydywy, a zbrodnia została udowodniona ponad wszelką wątpliwość...

Dlaczego bowiem my, kochając zwierzęta - odstrzeliwujemy lub trwale usypiamy wściekłego psa?
Bo stanowi on śmiertelne niebezpieczeństwo dla innych, zarówno zwierząt jak i ludzi.
I miłość do zwierząt nie ma tu nic do rzeczy.

Przecież nie mówię o zemście. O stosowaniu biblijnej zasady talionu: „oko za oko, ząb za ząb”, ani przewidzianej przez Islam w Koranie zasady "kisas" (polegającej na prawie do zadania sprawcy takich samych cierpień jakie on zadał swej ofierze).  Nie twierdzę, że wielokrotnego gwałciciela należy zamykać w jednej celi z osiłkami, którzy będą go dzień w dzień katować i regularnie zbiorowo gwałcić z głową w sedesie… 

Bo to właśnie byłaby zemsta.

Ja po prostu uważam, że społeczeństwo ma prawo eliminować osobnika zachowującego się jak bestia. Właśnie po to, żeby inni, ci bezbronni wobec jego agresji i okrucieństwa, mogli bez lęku bezpiecznie żyć, kochać i realizować swe marzenia...

Wszystkich, którzy w imię „miłości do bliźniego” czy też z innych „humanitarnych” pobudek twierdzą, że społeczeństwo nie ma prawa nikogo karać śmiercią, zapytam: dlaczego odmawiacie społeczeństwu prawa do samoobrony? Powiedzcie, ale tak z ręką na sercu: czy gdyby, kogoś z Waszych najbliższych, matkę, żonę, dziecko – ktoś zgwałcił i  ze szczególnym udręczeniem zamordował, też bronilibyście zbrodniarza? Nadal twierdzilibyście, że mordując kolejny raz, nie powinien czuć nad sobą grozy nieuchronnego wyroku śmierci? 

A co z jego przyszłymi ofiarami?


W imię czego chroni się dziś głowę zdeklarowanego bandyty, kata i mordercy ? Dlaczego ktoś, kto celowo i z satysfakcją, sprawia niewyobrażalny ból i poniżenie bezbronnym, pozbawiając ich w końcu życia – ma sam cieszyć się dobrodziejstwem tegoż życia.

Przecież żyjąc w najlepiej strzeżonym więzieniu, stanowi on nadal potencjalne zagrożenie, że swój straszny czyn może prędzej czy później powtórzyć, krzywdząc kolejne bezbronne ofiary.

Zupełnie  niezrozumiała jest też waga ferowanych przez sądy wyroków, bowiem gdy dowiaduję się, że za defraudację (w końcu tylko pieniędzy) przestępca otrzymuje wieloletni wyrok ciężkiego więzienia, a winny przestępstwa przeciwko zdrowiu innego człowieka (znęcanie się, gwałt, okaleczenie, mordestwo z premedytacją) może wyjść po kilku/kilkunastu latach na wolność, to stwierdzam, że moja ocena wartości, które powinniśmy szczególnie chronić  jest jednak inna.

Co można myśleć o Andreasie Behringu Breiviku? Norweskim mordercy, który po zamordowaniu kilkudziesięiu bezbronnych dzieciaków (a właściwie przeprowadzeniu ich bezwzględnej egzekucji), zadzwonił do policji z propozycją, że "może się teraz poddać". Dlaczego zadzwonił? Bo się bał, że komandosi z oddziału Delta go po prostu rozwalą!
Ten, ponoć niepoczytalny człowiek, działał w tej kwestii niezwykle trzeźwo i zdroworozsądkowo...
Bał się śmierci i chciał być aresztowany! Wiedział, że jego, zimnego mordercy, broni irracjonalne prawo. Prawo, które nie było w stanie obronić jego bezbronnych ofiar...

Proszę tylko jako argumentu kontrującego moją tezę nie używać twierdzeń o sankcji "wystarczającej" w postaci odizolowania niebezpiecznego zbrodniarza w "pewnym, solidnym więzieniu", bo przypominają sę natychmiast surowe więzienia, w których w dziwnych okolicznościach albo ginęli domniemani zabójcy Krzysztofa Olewnika... albo słynni członkowie różnych gangów - uciekali.

Właśnie bezradność prawa, powoduje, że rozgoryczeni, zrozpaczeni i zdeterminowani bliscy ofiar zbrodni sięgają czasem do bezprawnego wymierzania sprawiedliwości na własną rękę i są za to oczywiście w pełnej aureoli prawa - karani. I tak jedno nieszczęście ludzkie, generuje następne nieszczęście tych samych ludzi i w konsekwencji społeczne odczucie sprawiedliwości - zamienia się w chaos.

Obawiam się, że obecny stan prawny w tym zakresie, stanowi słabość a nie siłę nowoczesnego społeczeństwa. Społeczeństwa, które z niezrozumiałych powodów uznało, że zbrodniarzowi należy się większe prawo, aniżeli zadręczonej ofierze.

I ja się z tym nie zgadzam!

Niektórzy Ateiści krzyczą histerycznie - "kara śmierci to barbarzyństwo!" W tych ustach to hasło jest zdumiewające, boć z drugiej strony są przecież gorącymi zwolennikami nieskrępowanej aborcji czyli usankcjonowania zabijania dzieci nienarodzonych!
Ten świat chyba oszalał! 

Jestem zdumiony, że z pozoru rozsądni Europejczycy są tak obłudni. Żongluje się co chwilę chrześcijańskim przykazaniem "nie zabijaj!", powołuje na autorytet Ojca Świętego, a jednocześnie do zadań wysyła wojsko, które raczej nie ma pistoletów na wodę i drewnianych pukawek na korki...

Uzbrajamy żołnierzy w broń, która zabija innych ludzi. Przecież żołnierz celuje i zabija z premedytacją innego człowieka, którego czasem jedynym przewinieniem jest to, że jego rząd ubrał go (nie zawsze w zgodzie z jego wolą) w mundur  armii innej niż nasza i kazał wykonać rozkaz. Jest gorzej  - wojskowe bomby i rakiety zabijają czasem zupełnie bezbronnych cywilów: kobiety, dzieci, starców. A przecież nolens volens, akceptujemy to, powiem więcej – tworzymy w wojsku funkcje kapelanów, mamy Biskupa Polowego Wojska Polskiego, a także  przewodników duchowych innych wyznań. Błogosławimy oddziały, które przecież nie wykluczają zabijania, a więcej, ćwiczą z zapałem tę czynność…

Z konieczności wyposażamy w broń palną policjantów, strażników granicznych, agentów ochrony dając im ostrą amunicję, która przecież zabija…
a jednak nie uważamy ich za zabójców, tylko za obrońców życia…

Jak widać pojęcie i waga moralna samej istoty odbierania życia człowiekowi przez innych ludzi – nie są tak zupełnie jednoznaczne…

W tej sytuacji nie wiem dlaczego akceptujemy śmiertelny strzał oddany w określonych okolicznościach, przez żołnierza czy funkcjonariusza, a nie akceptujemy wykonania wyroku śmierci wydanego przez niezawisły sąd, który by długo i drobiazgowo rozważał winę mordercy, dając mu prawo do obrony, do odwołań i zaskarżeń wyroku?

Przecież to nie ma sensu!

Jak zwykle jest jednak pewne ale...

Jest nim fakt, zdarzających się pomyłek sądowych, nie wspominając o zawsze możliwych nadużyciach. Zdarza się bowiem zbyt często, że okazuje się po latach, iż ktoś skazany za najgorszą zbrodnię powinien zostać uniewinniony, ponieważ najnowsze osiągnięcia nauki i techniki umożliwiły odnalezienie prawdziwego sprawcy okrutnego mordu...

I tu się czai groźba konsekwencji popełnienia niewybaczalnego błędu.

Jeśli bowiem  jesteśmy w stanie zaakceptować przypadkową śmierć rzekomego przestępcy wynikłą podczas pościgu na skutek użycia broni przez żołnierzy lub funkcjonariuszy, albo nawet na skutek zabójstwa dokonanego przez zaatakowaną ofiarę w ramach aktu samoobrony.  Jeśli nawet zaakceptujemy wykonanie uprawomocnionego wyroku sądowego skazującego okrutnego sprawcę zbrodni na karę najwyższą...
...to  skazanie przez sąd na śmierć niewinnego człowieka jedynie na skutek błędu lub nadużycia - byłoby w praktyce morderstwem dokonanym przez społeczeństwo nowoczesnego państwa w pełnej aureoli prawa.

Wykonując wyrok śmierci, na człowieku, którego niewinność może być  udowodniona dopiero po pewnym czasie, pozbawilibyśmy się możliwości korekty tego wyroku w przyszłości, jako faktu już przecież nieodwracalnego.

I właśnie z tego powodu, tak długo, jak nie będzie można zagwarantować ze 100 procentową pewnością, że poziom ekspertyz, manipulacja lub błąd sądowy są niemożliwe, tak długo, pomimo podnoszonej przez wielu potężnej argumentacji na TAK, nie będzie można przywrócić kary śmierci... 



Komentarze:

2011-07-30 12:40:57, Gość

ciekawe

zgłoś nadużycie

2011-09-12 21:26:16, Jacek

Piotrze, humanizm jest wspaniałą rzeczą ale zgadzam się z tym, że bestia zabijająca dla zabawy czy przyjemności samego zabijania czy lubości zadawania bólu zasługuje na wyeliminowanie a nie na opiekę.

zgłoś nadużycie

2011-09-13 15:11:01, blabla

a ja się z Panem nie zgadzam

zgłoś nadużycie

2011-09-16 19:33:59, ALBAR

Panie Piotrze, należałoby zadać pytanie czy jest Pan chrześcijaninem? Bo jeżeli tak to powinien Pan wierzyć, że skoro Bóg jest Stwórcą tego świata, czyli również człowieka, to tylko On może decydować o życiu i śmierci. gdybyśmy szli za Pana rozumowaniem to każdy inny prxypadek przęstępstwa powinien być podobnie traktowany: jeżeli urkadłeś utniemy Ci dłoń, jeżeli skłamałeś może utniemy język itd. ... Ale te czasy się już skończyły! Widocznie są jakieś powody, których nie rozumiemy, że zdarzają się takie rzeczy jak: zabójstwa, gwałty i inne straszne rzeczy. Niemniej w Państwie demokratycznym, w Państwie prawa nie może być kary śmierci, bo i tak już za dużo jest uznaniowości, a wyroki często oparte są na "miękkich" dowodach. Kto miałby zatem decydować o zabiuciu "winnego" i na jakiej podstawie. ostatnio w Ameryce okazało się, że po 30 latach "odsiadki" wypiszczono na wolność gościa, który był skazany za morderstwo, a dopiero badania DNA wykazały, że to nie on. Gdyby został skazany na karę śmierci badania byłby zbędne. Nie wiem czy Pan tak naprawdę myśli, czy jest to związane z wyborami, ale to bardzo kontrowersyjne i raczej stosowane w krajach rządzonych przez dyktatorów, gdzie życie i śmierć przeplatają się ze sobą, a jedynym "Bogiem" jest władca. Na szczęście nie żyjemy w Iraku czy Afganistanie tylko w Polsce i pomimo pełnego potępienia dla morderców trzeba znaleźć inne rozwiązania. Chyba, że wrócimy do przeszłości i wszystkim politykom obetniemy języki za codzienne kłamstwa rozprzestrzeniane w imię uzyskania władzy :)

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Tak jestem chrześcijaninem a w dodatku praktykującym Katolikiem, ale odradzam powoływanie się w tym temacie na Pana Boga, bo historia zna przypadki kiedy to np. Święta Inkwizycja wysyłała ludzi na tortury i stos, tylko dlatego, że chcieli się modlić inaczej. Więc nie mieszajmy do tego wyroków boskich, bo wyjdzie na toi, że w zależności od sytuacji ludzie powołują się na Niego, głosząc skrajnie różne poglądy. Jeśli zaś chodzi o pomyłkowe wyroki to zachęcam do czytania tekstu ze zrozumieniem. Twierdzę, że wyrok taki powinien być ostatecznością, przy bezspornym stwierdzeniu recydywy (czyli powtórzenia takiej samej zbrodni). Natomiast Pańska uwaga o wyborach jest bez sensu, ponieważ jeśli się dobrze orientuję, PO jest przeciwna KŚ, z czego wynika, że twierdzenie zawarte w mojej wypowiedzi nie przysporzy mi, być może, przyjaciół.

2011-09-19 07:50:42, Jarosław R. Leśnik

podpisuję się pod tym tekstem

zgłoś nadużycie

2011-09-23 08:27:50, Gość

W duchu Pana wypowiedzi dzisiaj w nocy zamordowano człowieka w USA ...

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Nie zamordowano. Zgodnie z panującym w tym kraju słusznym prawem (dura lex, sed lex) wyeliminowano trwale ze społeczeństwa człowieka, który zagrażał innym. Człowieka, który z zimna krwią zamordował innego człowieka. Więcej: zamordował policjanta, człowieka, którego społeczeństwo postawiło na służbie po to, aby pilnował bezpieczeństwa innych, bezbronnych ludzi.

2011-09-25 19:02:29, Ilona Koptyńska (Szamanka)

popieram

zgłoś nadużycie

2011-09-26 22:48:39, Jasiek

Paradoksem jest większy, dobowy nakład finansowy na jednego "penitencjariusza" niż na człowieka niewinnego, chorującego w szpitalu.

zgłoś nadużycie

2011-10-11 20:03:12, Gość

Oskarżony o zabójstwo policjanta Troy Davis został stracony w czwartek nad ranem w Jackson w stanie Teksas. Egzekucja wywołała wiele kontrowersji, bo liczne dowody w sprawie budziły wątpliwości co do winy mężczyzny. Zobacz także: Andrzej Jankowski: Czy Zachód potrzebuje debaty o karze śmierci? Być może Prezydent ułaskawił 13 osób, w tym bohatera filmu "Dług" Już około 140 krajów zniosło karę śmierci Jak podał pracownik więzienia, Davis zmarł dokładnie o godz. 23.08 (5.08 czasu polskiego). W ostatnich słowach, które przekazali świadkowie jego egzekucji, Davis wezwał swych przyjaciół i bliskich do "głębszego zbadania sprawy" oraz powtórzył, że jest niewinny, a feralnej nocy nie miał broni. Do pracowników więzienia, którzy mieli wykonać egzekucję za pomocą śmiertelnego zastrzyku, zwrócił się słowami: "Niech Bóg was błogosławi". Wcześniej "Davis pożegnał się już z przyjaciółmi i rodziną (...). Podano mu ostatni posiłek" - pisał korespondent CNN David Mattingly. Na godzinę przed egzekucją skazany na karę śmierci Troy Davis złożył wniosek w Sądzie Najwyższym USA o jej wstrzymanie. Był to ostatni etap toczonej od lat batalii prawnej o ułaskawienie Davisa. Władze stanowe czekały z wykonaniem wyroku do ogłoszenia decyzji Sądu Najwyższego, która nadeszła trzy godziny po planowym terminie egzekucji, czyli ok. godz. 4 czasu polskiego. Szanse na powodzenie tego ruchu już wtedy oceniano jako niewielkie. "Taka możliwość (wstrzymania wyroku) istnieje (...)", jednak "nie jest to prawdopodobne". - powiedział ekspert prawny stacji CNN Jeffrey Toobin. Pod więzieniem, w którym przebywał Davis, zebrali się demonstranci skandujący hasła: "Kara śmierci? Nie ma mowy!" oraz "Uwolnijcie Troya Davisa". 42-letni Davis został oskarżony i uznany za winnego zabójstwa policjanta Marka MacPhaila w 1989 r. Policjant został zastrzelony, kiedy interweniował w obronie bezdomnego zaatakowanego w czasie kłótni o butelkę piwa. Większość świadków wycofała się z części lub całości obarczających go zeznań. Poza zeznaniami świadków nie znaleziono innych dowodów przeciwko Davisowi, np. odcisków palców czy broni palnej. Dziesięciu innych wskazało innego sprawcę, Sylvestra Colesa, który był na miejscu przestępstwa w chwili jego popełnienia. Poza zeznaniami świadków nie znaleziono innych dowodów przeciwko Davisowi, np. odcisków palców czy broni palnej. Prokuratura twierdziła jednak, że Davis popełnił zarzucane mu przestępstwo. W środę władze więzienne stanu Georgia odmówiły mu badania wariografem. W obronie Davisa wystąpiło wiele znanych osobistości, m.in. papież Benedykt XVI, b. prezydent USA Jimmy Carter, laureat pokojowej Nagrody Nobla Desmond Tutu, aktorka Mia Farrow oraz Amnesty International. Źródło: PAP

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Dlatego, moim zdaniem, wyrok śmierci jako kara najwyższa z możliwych powinien być zawarowany wyłącznie dla: morderstwa połączonego ze szczególnym udręczeniem ofiary, popełnionego w stanie recydywy i udowodnionego ponad wszelką wątpliwość. Nie mniej nadal twierdzę, że groźba kary najwyższej powinna w obowiązującym prawie istnieć!

2011-10-13 16:50:44, nissan7

zgadzam się z treścią powyżej

zgłoś nadużycie

2012-03-13 23:17:37, agatrucicielka

Inaczej bys t5wierdzil jakbys byl czaroskory i poszlakowo by Cie skazali na smierc. Stac nas na dozywocie bez prawa wyjscia. Nie dalismy nikomu zycia. A ludzie nie stajom sie bestiami bez powodu. Ich takze ktos skrzywdzil.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Niepotrzebnie ktoś wprowadził wątek wyroku wykonanego w USA na czarnoskórym mordercy policjanta. Tamten proces był poszlakowy a teza zawarta w moim artykule mówiła: można rozważać przywrócenie kary śmierci dla mordercy-recydywisty, mordującego swe ofiary ze szczególnym udręczeniem, przy obligatoryjnym wymogu, że zbrodnia została udowodniona ponad wszelką wątpliwość (wyrok z USA nie spełnia tych założeń). Natomiast to, że ktoś miał trudne dzieciństwo nie powinno stanowić żadnej okoliczności łagodzącej przy skazywaniu okrutnego mordercy, (analogicznie tak, jak spowodowanie wypadku drogowego, pod wpływem alkoholu nie jest dziś okolicznością łagodzącą). Bo cóż to za różnica dla zgwałconej czy zadręczonej ofiary czy jej kat i morderca pochodził ze slumsów czy z rodziny zblazowanych bogaczy?...

2012-03-17 18:36:50, Gość Hanna

Kara śmierci jest jedynie stosowana w Europie na Białorusi, dzisiaj wykonano wyrok kiedy nawet ojciec jednej z ofiar... miał/ wahał się czy to napewo TA osoba- zaraz go do szpitala psych. wysłali. !! Myślę, że ostatnie Pana zdanie samo już w sobie podsumowuje sytuacje- nigdy nie będziemy ...pewni!!! a żołnierze? znam wielu czy z legii/ Gromu, którzy .... są ludzie którzy zasługują na śmierć a czasem innych wyjść naprawde nie ma- terroryści, handlarze bronią na olbrzymią skalę, przemyty i produkcja heroiny ..która zabija wiele milionów a są bezkarni.... tak więc uważam- żołnierz jest potrzebny- kara śmierci wymierzona przez sąd- już niekoniecznie POzdrawiam

zgłoś nadużycie

Możliwość dodawania komentarzy została już wyłączona.

Tak właśnie dochodzimy do konkluzji, że sprawa etyczna zadawania śmierci jest niesamowicie skomplikowana. To jest życie i to jest życie... Funkcjonariusz strzelający do terrorysty w obronie ludzi - zabija bez konsekwencji. Co więcej, społeczeństwo od niego tego oczekuje i jest mu wdzięczne za sprawną interwencję, chroniącą w konsekwencji życie innych ludzi.
Jednakże, jak już podczas tej dyskusji wspomniano, dopóki bywają na świecie ferowane wyroki, które wołają o pomstę do nieba (np. wyroki polityczne lub obarczone wadą błędu lub manipulacji), tak długo nie będzie można dopuścić do przywrócenia kary śmierci, pomimo coraz częściej zgłaszanych głosów na tak, w szczególności od rodzin ofiar straszliwie skrzywdzonych przez zbrodniarzy lub zadręczonych przez nich na śmierć...

Wróć do bloga