pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

EUTANAZJA PO POLSKU?

Ej! Hipokryci! Hipokryci, atakujący Jurka Owsiaka za słowa o eutanazji! Przecież eutanazja jest w Polsce, niemal powszechnie realizowana, otwarcie i każdego dnia! Czyż nie widać tego gołym okiem?

Hipokryci siedzą godzinami w ciepłych domach nad swoimi drogimi komputerami podłączonymi do Internetu! Stać ich na nowe programy, gadżety, gry.
Teoretyzują łzawo na licznych forach roztkliwiając się nad losem emerytów, starców, rencistów. Dlaczego? Przypuszczalnie jest im to widocznie potrzebne do wyższej samooceny. Krzyczą: „Eutanazji mówimy nie!”

Ale wiedzą o czym mówią?

Wbrew pozorom Eutanazja odbywa się w Polsce co dzień, co minutę i to na naszych, obojętnych oczach, niemalże ze społeczną akceptacją...

Eutanazja odbywa się  - gdy siedzący w tramwaju, a tryskający zdrowiem młodzieniec, klikający namiętnie w „komórę” lub I-Pada, nie ustąpi miejsca chorobliwie otyłej kobiecie, bladej jak ściana, chwiejącej się z wysiłkiem na obrzękniętych nogach…

Eutanazją jest  - gdy biedny emeryt odchodzi w aptece od okienka – bo nie stać go na zapisane mu przez lekarza leki…

Eutanazją jest  - gdy inny emeryt wychodzi ze sklepu spożywczego nie kupując chleba, gdyż ten najtańszy ludzie już wykupili, a „suchego” ekspedientki nie mogą mu dać za darmo… 

Eutanazja odbywa się-  gdy szpital, nie prowadzący opieki paliatywnej, broni się rękami i nogami przed przyjęciem schorowanego, samotnego człowieka lub wypisuje go do domu (gdzie nie ma żadnej opieki).  Powód? Uznaje jego stan za nie rokujący nadziei, ze względu na liczne schodzenia i jego bardzo podeszły wiek…

Eutanazją jest - gdy niedołężny, stary człowiek, pamiętający lepsze czasy, mieszka w warunkach urągających jakimkolwiek standardom, w dotkliwym zimnie, o głodzie, w brudzie bez jakichkolwiek urządzeń sanitarnych…

Eutanazja… Eutanazja…  Przecież w moim życiu spotkałem się z nią wielokrotnie, pomimo, że nikt tego tak nie nazywał:

- Pamiętam dramatyczną decyzję staruszki, z bardzo dostatniego gospodarstwa wiejskiego, która po śmierci męża rzuciła się do studni i zabiła... Zastanawiające było,  jak bardzo musiało jej być źle na tym świecie, że wiara w Ukrzyżowanego, (którego złoty krzyżyk miała na szyi) – nie ocaliła jej?  A gdzież byli jej „najbliżsi”? Oni pomimo, że mieszkali w tym samym domu,  byli widocznie myślami tak daleko, że nie dostrzegli narastającego u staruszki dramatu odrzucenia…

- Pamiętam, też inną staruszkę, która ze strachu zamknęła się ostatecznie w domu, zabijając drzwi gwoździami, gdyż korzystając z jej bezradności, przy każdej okazji okradano ją i rabowano wielokrotnie, a nigdzie nie znajdowała pomocy, przymierając głodem. Dopiero gdy przez długi czas nie odzywała się do sąsiadek przez zamknięte drzwi - padło podejrzenie, że już zmarła i wezwano ratowników.  Gdy przybyliśmy na miejsce, a strażacy wyważyli drzwi, naszym oczom ukazała się wychudzona, półnaga postać w koszuli nocnej leżąca OBOK łóżka.  Widać było, że starowinka upadając złamała szyjkę kości udowej i… leżała we własnych odchodach przynajmniej od tygodnia. Należało więc straszliwie cierpiącej, zrobić zastrzyk znieczulający, a potem unieruchomić jej nogę za pomocą szyny Krammera i bandaży, co wymagało utytłania się ratowników w cuchnącym kale, po łokcie… Cóż, taka praca...
Ale może powinni nam pomóc ci, którzy do tej pory uważali, że wielokrotnie zgłaszane skargi samotnej staruszki są wydumane?... Tak, dla rozwoju ich małej wyobraźni?

******

Wszyscy kiedyś umrzemy. Jedni szybciej inni później.
Niestety, zbyt wiele jest dziś ludzi starych, cierpiących, głodujących, poniżanych jawną pogardą i lekceważeniem. Wyszydzanych. Pogardą okazywaną przez młodszych, bogatszych i sprawniejszych obywateli tego Kraju. Oni zbyt często mają już dość takiej starości i po cichu błagają los, żeby mogli umrzeć szybciej…

Niech naszym sprzeciwem wobec eutanazji nie będą więc ruchy pozorne, polegające na  histerycznym, zaciekłym i jałowym deliberowaniu o wspieraniu lub likwidacji prawa, które surowymi sankcjami  Kodeksu Karnego zakazuje eutanazji medycznej. 
Bo to jest problem marginalny, choć niezwykle skomplikowany.
To problem, o którym powinni rozprawiać głównie prawnicy, lekarze i etycy oraz reprezentanci różnych, występujących w naszym Kraju, światopoglądów (a i tak nie sądzę, aby kiedykolwiek doszli do pełnego porozumienia)...

Niech silnym sprzeciwem, każdego z nas wobec eutanazji, będzie realna pomoc wszystkim tym seniorom, którzy idą już długo ścieżką swego pracowitego, choć często skomplikowanego życia. Życia, które zwykle chcą zakończyć dopiero w wyznaczonym im przez Matkę Naturę czasie,
- ale zakończyć  godnie, bez straszliwej samotności, przy zapewnionej sprawnej pomocy medycznej, bez dotkliwego niedostatku i cierpienia…

I w mojej ocenie Jurek idzie dobrą drogą, chcąc pomóc ludziom żyjącym jeszcze, ale tak zapomnianym, jakby nigdy
nie istnieli w społeczeństwie... 
Na Boga! Pomóżmy Mu, a nie przeszkadzajmy znowu! 

Piotr van der Coghen
dan 7 stycznia 2013 r
na Lgotce.

Komentarze:


 

 

Captcha  

2013-01-08 18:21:07, Irena Łozowska-lejk

Panie Piotrze dokładnie pan ujął to wszystko co dziś jest.Tak właśnie ,tak jest.Jurek ciągle stara się coś zrobić ,coś dobrego,i racja nie wolno mu przeszkadzać.Dzięki Bogu ,że mamy tego Jurka i ,że on zrobił tak wiele,więcej jak rząd.Zobaczył biedę starych ludzi i dzięki mu za to wielkie.

zgłoś nadużycie

Wróć do bloga