pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

JAK KOZAKA ZROBIĆ W KONIA

Skoro największe, światowe autorytety wypowiedziały się na temat ostatnich wyborów parlamentarnych na Ukrainie, to i ja, ich bezpośredni obserwator, dorzucę i swoje trzy grosze...

Moją zaszczytną funkcję międzynarodowego obserwatora pełniłem na zaproszenie Ukrainy z ramienia Sejmu Rzeczypospolitej w Guberni Dniepropietrowskiej oraz Zaporożja, a więc w ABSOLUTNYM CENTRUM HISTORYCZNEJ KOZACCZYZNY, a w tym, w legendarnej, opisywanej przez Henryka Sienkiewicza „Siczy Zaporoskiej”...

Miałem wówczas okazję rozmawiać zarówno z politykami aktualnie rządzącymi, jak np.: Gubernatorem Dniepropietrowska oraz  odpowiednikiem naszego Marszałka Sejmiku Województwa oraz Prezydentem miasta z rządzącej partii Regionów, ale później także z przedstawicielami partii opozycyjnych” „Udar” Kliczki, „Batikowszczyzna” Tymoszenko, „Ukraina naprzód!”, „Swoboda” i innymi…

Jakie wrażenia?
Rządzący jak to rządzący – podkreślali, co zrozumiałe, własne osiągnięcia. Pluralizm. Współpracę z wyznawcami wszelkich obrządków. Oddawanie wiernym wszelkich świątyń (kościołów, meczetów, synagog) zrabowanych swego czasu przez bolszewików. Otwarcie na każdą nację jaka z nimi chce współpracować. Wyliczali inwestycje, ściągnięty z zewnątrz kapitał i chęć współpracy zarówno z Rosją jak i z Unią Europejską.

Z kolei Opozycja narzekała na nierówny dostęp do mediów, na zastraszone (ich zdaniem) firmy poligraficzne i reklamowe, które albo nie chciały współpracować w kampanii wymawiając się nadmiarem zleceń, albo dawały ceny kompletnie zaporowe, nie do przejścia. Z tym, że udowodnić takowe twierdzenia, jest niezwykle trudno...

Ponadto, Opozycja oczywiście podkreślała wykorzystywanie przez konkurentów możliwości jakie niesie sprawowana przez nich władza. Opozycyjni przedstawiciele opowiadali np. takie numery:

Na wielkomiejskim osiedlu wielopiętrowych bloków, na dwa tygodnie przed wyborami psują się masowo windy. Ludzie klną w żywy kamień zmuszeni do wspinania się z ciężkimi zakupami na najwyższe piętra. W tej sytuacji organizowane jest zebranie mieszkańców z „władzą”. Przyjeżdża, powiedzmy, burmistrz, wysłuchuje żali i wzburzony obiecuje ukarać winnych i zrobić z tym porządek. Następnego dnia jego słowo staje się ciałem: windy ruszają! Więc nie ma się co dziwić, że ludzie są wdzięczni i… obiecują solennie głosować na tak skutecznego kandydata…

Opozycja twierdzi, że ten numer powtarzany jest w różnych odsłonach: np. z wodą, która leci z kranów brudna, a po przedwyborczej wizycie przedstawiciela władzy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zmienia się w krystalicznie czysty zdrój…

Rządzący odpowiadają na to: o co chodzi? To argument, że jesteśmy niezwykle skuteczni. Nie działały windy – teraz działają. Nie było wody – teraz jest. A że te braki wystąpiły tuż przed wyborami? Cóż, taki zbieg okoliczności…

Chciało by się powiedzieć: Carowi i dobryj Boh pomaga.

Opozycja zwracała też uwagę na fakt, że w tzw. specjalnych punktach wyborczych, jakimi są np. szpitale, w ostatnich dniach przed wyborami gwałtownie wzrosła liczba pacjentów (np. z 700 do 1.200). Epidemia? Rządzący odpowiadają: ze względów humanitarnych nie można odmówić chorym położenia się do szpitala! Waszak miejscem chorego jest szpital!
I trudno im odmówić racji, choć opozycja twierdzi, że to podejrzane i daje możliwość jakiejś manipulacji…

Opozycja mówi o organizacji darmowych imprez rozrywkowych i masowym rozdawaniu paczek żywnościowych przez władze w przededniu wyborów. Rządzący odpowiadają: trzeba nie mieć sumienia, żeby odmawiać pomocy biednym! Akurat przed zimą trzeba było wspomóc żyjących na co dzień w niedostatku…

Ponoć studenci, ten najbardziej krnąbrny elektorat, dostali polecenie aby w ten weekend udać się do swoich odległych miejsc zamieszkania po ciepłą odzież (bo zima nadciąga i będą marznąć)… Ponoć…

Takie cuda.

Niezależnie jednak od tych ploteczek z teatru ukraińskiej, dość chwilami egzotycznej kampanii wyborczej, muszę stwierdzić z absolutną pewnością, co z moich obserwacji wynika, że same wybory do ukraińskiego parlamentu, przebiegały bez zarzutu. Byłem zarówno obecny o świcie podczas otwierania kas z kartami wyborczymi i plombowania urn, jak i w trakcie głosowań, a także w nocy, przy liczeniu głosów. Z moich obserwacji nic nie wskazywało na próby robienia jakichkolwiek skandalicznych numerów (występujących ponoć ostatnio na Białorusi) typu: przynoszenie wypełnionych już kart do głosowania, dorzucanie dodatkowych, zastraszanie wyborców przed lokalami lub wewnątrz nich, podglądanie jak kto głosuje, lub przynoszenie kilkunastu dowodów osobistych przez jedną osobę.

We wszystkich komitetach wyborczych byli obecni liczni przedstawiciele opozycji, którzy pytani (najbardziej jak można było dyskretnie), nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń do przebiegu głosowania. Jeśli urny mobilne były przenoszone do domów chorych, to było to zgodne z ukraińskim prawem, a poza tym towarzyszyło im zawsze 6-8 członków komisji, ochranianych przez milicjanta albo faceta o wyglądzie komandosa. Uważam, że w tak licznym składzie, gdyby ktoś coś kombinował – wcześniej czy później, stałoby się to tajemnicą Poliszynela.

Ukraina się zmienia. Pomału, ale konsekwentnie. Na razie możemy stwierdzić, że wybory były przeprowadzone zgodnie ze standardami demokratycznymi oraz obowiązującym prawem lokalnym i międzynarodowym, (co nie było silną stroną poprzednich wyborów).  Na ulicach nie wyczuwało się jakiejkolwiek atmosfery zagrożenia, a zdarzające się ponoć, tu i tam nieliczne incydenty, na pewno nie miały znaczącego wpływu na ostateczny wynik wyborczy.

A co do naszej oceny formy i jakości ukraińskiej kampanii wyborczej?

Pamiętajmy, że to jest ich kraj. Nikt go nie zmieni jeśli Ukraińcy sami nie będą tego chcieli.
Po wiekach ciągłej podległości, lekceważenia i wykorzystywania potencjału narodu ukraińskiego przez potężnych sąsiadów (przyznajmy uczciwie: zarówno przez szlachecką Rzeczpospolitą Obojga Narodów (polsko-litewskiego) jak i carską Rosję), przyszedł czas, że Ukraińcy mogą być u siebie i mówić własnym głosem we własnym kraju.

A to, czy będą sobie dawali, przez własnych polityków, robić wodę z mózgu, czyli dawać robić się w przysłowiowego konia – to już ich wewnętrzna sprawa...

 Piotr van der Coghen
Ukraina, Dniepropietrowsk/Zaporoże, 29 października 2012 r

Komentarze:

Możliwość dodawania komentarzy została już wyłączona.

Wróć do bloga