pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

TANI CYRK WOKÓŁ ABORCJI

Krew mnie zalewa jak słyszę wokół cyrk rozpętany znów przez niektórych polityków wokół tematu aborcji i związanej z tym histerii.
Zawsze twierdziłem i będę powtarzał, że aborcja jest złem, ale przede wszystkim straszliwą tragedią rodziny, w której rodzice pozbawiają życia swoje własne dziecko. Zabójcami stają się ci, którym natura postawiła zadanie aby chronić życie maleństwa za wszelką cenę. Niestety, uważam, że to co się teraz dzieje przekracza granice zwykłej przyzwoitości.

Dla mnie osobiście wkurzające obecnie jest to, że za ustawową „ochroną” życia zarodków ciężko uszkodzonych genetycznie, dość niefrasobliwie głosują posłowie, którzy bynajmniej nie mają niepełnosprawnych dzieci, a ponadto żyje im się dobrze, tłusto i dostatnio.
Ich codziennym problemem jest czy ich sprawne i inteligentne dziecko zdąży na angielski, francuski, rytmikę i basen, a w nieco starszym wieku swego dziecka muszą zmierzyć się z pytaniem: na jaką uczelnię zagraniczną go wysłać?

Oni chyba nie mają cienia świadomości jaką gehennę przeżywają rodziny dzieci niepełnosprawnych. Nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, że rodziny takie żyją często na skraju nędzy. Że brakuje im na opatrunki, leki, mydło i chleb, o opłatach za rehabilitację, mieszkanie, czy prąd nie wspominając… Że takie dzieci często cierpią owrzodzone i cuchnące… Że dla rodziców pojawienie się w domu ciężko niepełnosprawnego dziecka jest wywróceniem ich już i tak trudnego życia do góry nogami zmieniając ich zwykły los w ciężki krzyż… krzyż czasem nie do uniesienia.

Tragiczne jest to, że politycy kształtujący w Polsce prawo, nie skupiają się bynajmniej od lat na poprawieniu losu tych rodzin, na ułatwieniu im codziennej opieki, zabiegów rehabilitacyjnych. Nie zastanawiają się nad tym, że w skrajnych przypadkach zdarzają się przypadki samobójstw matek nie mogących poradzić sobie z samotną opieką nad dzieckiem-kaleką, w sytuacji, gdy je mąż, niedorosły do roli ojca - opuścił... Kobiet pokonanych przez tę bezwzględną próbę ich charakterów. Jak widać ponad siły.

Pamiętajmy, że bogaty zawsze znajdzie na to sposób. Przy szeroko otwartych granicach po prostu wyjedzie do innego kraju i tam bez problemu dokona aborcji. W takiej więc sytuacji to prawo uderzy wyłącznie w ludzi biednych!

Mój znajomy profesor-położnik powiedział: jeśli ta ustawa wejdzie w życie, to nawet gdy płód nie będzie miał głowy, nie będę mógł go wydobyć z ciała matki. Będzie musiała nosić w brzuchu przez dziewięć miesięcy trupa. Aż do naturalnego rozwiązania…

Dlaczego tak jest? Skąd takie dążenia polityków do forsowania tej ustawy? Bo wprowadzić opresyjne prawo jest łatwiej, szybciej i taniej, niż naprawdę pomóc.  Zakazać, zagrozić więzieniem, zastraszyć ludzi już i tak tragicznie doświadczonych przez los  i… już można chwalić się przed całym światem chwytliwym sloganem: „u nas nie zabija się nawet niepełnosprawnych dzieci”.
A i populistyczną pochwałę no i poklask w pewnych kręgach się zyska…

Głosowałem w sejmie PRZECIW dzikiemu pomysłowi wprowadzenia takiego prawa gdyż uważam, że jest ono nieuczciwe w stosunku do zwykłych, ubogich ludzi!  Ciekawe, że gdy mieszkańców naszego kraju spotka nieszczęście: powódź, pożar, katastrofa komunikacyjna lub budowlana, to społeczeństwo znajduje środki na ratowanie ich bytu, na sute odszkodowania, (że o odszkodowaniach za katastrofę smoleńską nie wspomnę)...
Natomiast na pomoc tym, którzy na co dzień najbardziej jej potrzebują (czyli rodzinom niepełnosprawnym) państwo pieniędzy nie znajduje (i to bez względu na opcję polityczną jakiej przychodzi rządzić tym krajem).

Sam mam niepełnosprawne dziecko. Gdy umierało po swym urodzeniu, pomimo uwag lekarzy, „że może lepiej by tak było” zaciekle walczyłem, by przeżyło i jestem przekonany, że dobrze zrobiłem. Dziś moje dziecko nie zna poczucia czasu, nie wie gdzie mieszka, nie umie sformułować myśli i potrzebuje stałej, bieżącej opieki i zabiegów higienicznych, ale jest szczęśliwe, a my razem z nim, że… istnieje.

Warto też wiedzieć, że rodzice niepełnosprawnych dzieci w większości je bardzo kochają. Oddają im się z bezgraniczną ofiarnością. Z zaprzeczeniem własnego istnienia. Nie zdecydowali by się nigdy na aborcję. Obecna ustawa nie skłania ich też bynajmniej do tego, pozostawiając ewentualną dramatyczną decyzję do ich własnego uznania. I tak jest uczciwie.

Powinniśmy też  pamiętać, że  dzieci niepełnosprawne rodzą się również jako niechciane, wręcz  znienawidzone przez bliskich, lżone, bite i popychane, których los jest nie do pozazdroszczenia… Dzieci, których życie jest pasmem bólu, udręki i poniżenia.  Dzieci często głodujące, wykorzystywane seksualnie i ekonomicznie…

Więc nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzie (których to nie dotyczy) mają decydować o zmuszaniu do koniecznego heroizmu lub męczeństwa innych?

Namawiam gorąco: rozgłaszajmy wszem i wobec jak strasznie złą rzeczą jest aborcja. Pokazujmy wizualnie „efekty skrobanki”: porozrywane krwawo ciałko zarodka. Uświadamiajmy młodych, że to nie jest zwykły, niewinny „zabieg” tylko zabójstwo maleńkiego człowieka. Pogońmy też wszelkie, powołane ku temu  instytucje, żeby skutecznie ulżyły i rzeczywiście realnie pomagały rodzinom dotkniętym nieszczęściem posiadania niepełnosprawnych dzieci...

Ale ostateczną decyzję, czy ciężko uszkodzony genetycznie płód ma żyć - pozostawmy wyłącznie lekarzom i jego rodzicom. Zapewniam was, że dla rodziców to strasznie trudna i traumatyczna decyzja. Trudna zarówno na "tak" jak i na "nie". Decyzja, która czasem kładzie się cieniem na życiu tych ludzi przez całe lata. Jak rzucona klątwa...

A Sejmowi, Państwu i jego organom, które nie mają chęci lub nie są w stanie efektywnie pomagać rodzinom, już i tak ciężko doświadczonym przez los  - nic do tego.

Piotr van der Coghen
Warszawa, 10 września 2012 r. 

Komentarze:

2012-10-11 14:14:35, Janina Polak

Podpisuję się w pełni pod tą wypowiedzią i apeluję do wszystkich mądrych,moralnych i mających dar przekonywania Posłów, aby wyperswadowali tym nawiedzonym fundamentalistom wprowadzanie całkowitego zakazu aborcji. Uważam, że obecną ustawę trzba zliberalizować.Ustawa z 1956r. też nikogo nie zmuszała do aborcji; wcale niełatwo było jej dokonać.Ale niech już pozostanie ten kompromis jaki dokonał się do tej pory. Życzę powodzenia w Sejmie w pokojowej walce o słuszną sprawę i przestrzeganie niezbywalnych praw człowieka.

zgłoś nadużycie

2012-10-17 19:48:54, zawiedziona

Z Pana wypowiedzi wynika coś w stylu "jestem za, a nawet przeciw", a swoją drogą jest mi niezmiernie wstyd że na Pana głosowałam w 2007r.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Chyba zostałem żle zrozumiany. Jestem zarówno przeciwko aborcji jak i przeciwko wsadzaniu do więzień zrozpaczonych ludzi, których spotkało nieszczęście. Szczególnie, że to "dzielne i prawe" społeczeństwo nie zamierza im bynajmniej skutecznie pomagać. Zapewniam, że strach jest zawsze złym doradcą, a zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej zrobi znacznie więcej złego niż dobrego. Uważam, że należy edukować i naprawdę pomagać, a nie grozić i straszyć.
I jako Katolik i ojciec niepełnosprawnego dziecka - mam odwagę to powiedzieć, sprzeciwiając się jakiemuś bezsensownemu amokowi ogarniającemu społeczeństwo w tej kwestii... 

2012-10-25 20:43:46, Aga

jestem bardzo zasumcona pana wypowiedzią - szczególnie, że znam Nicol. zabójstwo dziecka chorego jest mniejszym złem niż zabójstwo zdrowego, silnego mężczyzny w sile wieku? panie pośle - albo pan nie jest katolikiem albo Pan nie rozumie swojej wiary. jeszcze apropos samobójstw matek samotnie wychowujących chore dziecko - ma pan pojęcie ile samobójstw wynika z syndromu post aborcyjnego? Proszę zagłębic się w badania nad tym. KAŻDA z kobiet która popełniła aborcje - boryka się w życiu z poczuciem straty lub depresją, stanami nerwicowymi. Nie mówiąc o tym, że powstają ogromne trudności w relacjach z jej pozostałymi dziećmi i relacjach z mężem (do którego zawsze świadomie lub podświadomie będzie miała żal). Wiem to bo moja mama dokonała aborcji. wiem co się z nią działo i jak to się odbiło w 40 latach jej życia...

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Sądzę, że mamy te same poglądy - jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami aborcji, którą uważamy za zło.
Różnimy sie jednak metodami, którymi chcemy ochronić nienarodzone dzieci.
Różni nas  to, że zwolennicy zaostrzenia prawa antyaborcyjnego chcą wsadzać ludzi do więzień, natomiast ja uważam, że można tego samego dokonać edukując społeczeństwo i podając pomocną rękę rodzinom osób niepełnosprawnych.

Moim zdaniem, moja metoda bardziej ochroni życie nienarodzonych niepełnosprawnych dzieci, niż surowe, bezwzględne prawo.

2012-10-25 21:13:09, Gość

"KTO W SWOIM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ŻYCIE - NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO" - to hasło widniejące jako motto na Pana stronie. Rozumiem, że chodzi tylko o ratowanie tych co w miare dobrze będą w życiu funkcjonowac i sprawią kłopotu rodzinie. Czyli może jak ktoś spadnie na Jurze ze skały i złamie kręgosłup to nie ratujmy go bo nie mamy prawa takiego krzyża dawać jego rodzinie? niech o ratowaniu zadecydują Ci co będa musieli sie nim opiekować. aż strach spaść ze skały na tej jurze...

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Nie bardzo wiem co mają z aborcją wspólnego ludzie, którzy potrzebują ratunku na skutek wypadku w skałach?...

Ale zadam jedno pytanie:
Czy Ty, drogi "Gościu", wychowujesz dziecko niepełnosprawne, które wybroniłeś od śmierci?
Nie?
Bo ja, tak!
I kto tu jest zwolennikiem eugeniki?
Histerycznie krzyczących teoretyków, populistów i fanatyków anytyaborcyjnych, jest wielu. Ale tych, którzy by chcieli skutecznie pomóc rodzinom dzieci niepełnosprawnych - jakoś nie widać...
 

2012-10-26 07:31:46, Gość

Pana wczorajszy wpis na tym blogu był odczytywany w TV ok 19:00 jako osoby popierającej eugenike - i taki przykład, że kochający ojciec osoby niepełnosprawnej...a mądrze mysli. Media wykorzystają takie wpisy jak chcą. fragment, że jest Pan przeciw był wycięty... a człowiek dorosły który uległ poważnemu wypadkowi ma taki związek z aborcją, że ratowanie go spowoduje taki sam kłopot dla "opiekunów" co urodzenie dziecka chorego rodzicom. a ja? owszem - nie mam dziecka chorego. ale przyjąłbym każde

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Smutne to co Pan pisze. Widać, że rzeczywiście szeroko pojęte media są u nas czwartą władzą. Ja jestem obecnie służbowo setki kilometrów od Kraju i nie mam tego jak zdementować.

Natomiast sprawa poruszonej przez Pana niepełnosprawności nabytej na skutek wypadku to również olbrzymi problem moralny. Np. wiele osób sparaliżowanych chce umrzeć... ale paradoksalnie nie nie do końca dlatego, że nie chce w ogóle żyć, ale nie chce żyć w tak koszmarnyuch warunkach w jakich ich społeczeństwo zostawiło.
Dla takich osob konieczne jest wsparcie psychiczne, zainetersowanie i prawdziwa pomoc w pielęgnacji. I ten sam problem mamy z aborcją.
Jeśli ktoś będzie chciał aborcji swojego dziecka, to przy otwartych dziś granicach, wyjedzie z kraju i tam go zabije. Nie powstrzymamy go naszym, krajowym, najbardziej surowym prawem.
Więc jestem przekonany, że uświadamianie ludzi czym jest ohydna "skrobanka" i zbudowanie powszechnego przekonania, że jest to zło, jak również inne nastawienie społeczeństwa do osób niepełnosprawnych (mniej szydrestw i złej woli) oraz znaczne polepszenie pomocy (również finansowej) dla rodzin z osobami niepełnosprawnymi - bardziej skutecznie ochronią niemal KAŻDE nienarodzone dziecko.

Moje, górskie i ratownicze doświadczenie nauczyło mnie ważnej rzeczy - człowiek przerażony postępuje tak irracjonalnie, że gdy minie stres, nie chce uwierzyć, że uczynił to co uczynił.

I podobnie jest z aborcją... 
Trzeba tłumaczyć i naprawdę pomagać, a nie jedynie grozić i straszyć więzieniem. 

2012-10-26 19:20:05, ośćhasmann

Dziekuję, że jeat Pan na tyle odważny, że stawiajac sprawę jasno ma Pan odwagę podpisać się wlasnym nazwiskiem.

zgłoś nadużycie

Możliwość dodawania komentarzy została już wyłączona.

Wróć do bloga