pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

SZACUNEK DLA POLEGŁYCH

„Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, które tracą pamięć, tracą życie”… mówi stara maksyma, ale ja bym jeszcze dodał: Narody, które tracą szacunek do swych zmarłych, a szczególnie poległych, skazane są prędzej czy później na niebyt!

Refleksja ta przyszła mi na myśl, gdy odwiedziłem z mymi gośćmi z amerykańskiej Polonii nasz piękny Kraków.
Szacowni Goście wspominając okres okupacji hitlerowskiej pokazywali mi wśród starych uliczek miejsca swoich AK-owskich akcji i opowiadali o traumatycznych zdarzeniach z czasów konspiracji. Ja z kolei pokazywałem im  m.in. urocze  Muzeum Etnograficzne na Wawelu, którego twórcą był mój cioteczny dziadek Seweryn Udziela, skromny nauczyciel podkarpackich wsi i miasteczek, który całe życie gromadził te arcyciekawe zbiory zanim je przekazał Państwu Polskiemu.

Zwiedziliśmy później odrestaurowany dla turystów Kazimierz i zniszczony przez hitlerowców kirkut za Synagogą Remuh.
Podczas naszej tam bytności na teren kirkutu weszła duża grupa młodzieży prowadzona przez rabina. Przeszli w milczeniu wzdłuż ocalałych macew, kładąc zgodnie z tradycją na niektórych kamyki i podeszli do grobu Rabbiego Mosesa Isserlesa (zm. 1572), stanowiący cel pielgrzymek Żydów z najdalszych zakątków świata. Byli cisi i skupieni… Po chwili słychać było tylko głos rabina.

Potem przejechaliśmy na polski cmentarz wojskowy na Rakowicach, gdzie spoczywa mój ojciec, ułan-medyk kampanii wrześniowej, uciekinier z transportu do Katynia, żołnierz AK, późniejszy więzień Gestapo i polski lekarz obozu zagłady... Stanęliśmy też w milczeniu nad symboliczną płytą poświęconą pamięci tych moich Najbliższych, którzy zostali pomordowani podczas okupacji przez hitlerowców w Polsce i przez Sowietów w Katyniu…

Nagle przez cmentarz przetoczyła się rozwrzeszczana wycieczka prowadzona przez osobę w czarnej sutannie z koloratką… Ta wycieczka głośno gadając, przepychając się i paląc, podążała lekkim kłusem do otaczanego kultem grobu Rodziców Ojca Świętego Jana Pawła II, gdyż po pewnym czasie usłyszeliśmy z tamtej strony śpiewane przez nich chórem pieśni religijne.

Gdy skończyli,  po chwili znów przetoczyli się przez wojskowy cmentarz dążąc ku wyjściu z wrzaskiem i nawoływaniami, jakby to były zakopiańskie Krupówki, mijając bez jakiegokolwiek szacunku mogiły żołnierskie…

Moi goście byli nieprzyjemnie zdumieni...
Ja sam, stałem jak skamieniały.

Jestem, jak większość polskich górali - Katolikiem…  i było mi po prostu wstyd!

*****

Czy rzeczywiście jakiś zawzięty wróg musi wyrżnąć większość naszej populacji, żeby Naród zrozumiał, że możemy nazywać się dumnie Polakami, być u siebie i mówić po polsku, tylko dlatego, że wiele lat temu inni rzucili na szalę wszystko, oddając za tę świętą wolność to co mieli najcenniejszego - swoje życie?
I, że za to właśnie należy się Im od nas po prostu szacunek?...

*****

Wnet nadejdą kolejne rocznice, podczas których tacy jak my ginęli za naszą Ojczyznę :
1 sierpnia - Powstanie Warszawskie,
1 września – agresja hitlerowska na Polskę,
17 września – agresja sowiecka na Polskę.

Warto przystanąć choć na chwilę i zadumać się nad mogiłami, bez względu na wyznawaną wiarę i poglądy polityczne…

Dlaczego? Bo musimy?!
Nie! Nie musimy!... Tylko tak po prostu  - wypada…

Piotr van der Coghen
24 lipca 2012 r
Warszawa 

Komentarze:


 

 

Captcha  

Wróć do bloga