pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

O TCHÓRZACH, POPULIZMIE I EMERYTURACH...

Zdawałoby się, że minęły czasy kiedy trzeba było mieć ogromną odwagę żeby być posłem. Smutne czasy, kiedy posła przynoszącego władcy złe wieści karano śmiercią przez obcięcie głowy lub wbicie na pal... Jednak wbrew złudzeniom, niewiele się zmieniło. Zmienił się tylko suweren. Jest nim dziś Naród, który tych posłów wybiera...

W miniony piątek 11 maja 2012 roku, w Sejmie RP na Wiejskiej odbył się  prawdziwy test dla posłów. Test cywilnej odwagi...

Tam trzeba było się jasno opowiedzieć czy głosuje się za koniecznymi acz niezwykle dotkliwymi zmianami czy też, ulegając nastrojowi rozwścieczonego tłumu stawiającego przed Sejmem symboliczne szubienice - przypodobać mu się, łasząc i obiecując gruszki na wierzbie...

Nastroje społeczne były od dawna powszechnie znane i osoby  proponujące wcześniej referendum w sprawie emerytur okazały się cynicznymi i nieodpowiedzialnymi populistami. Bo któż by chciał pracować dłużej niż musi? Tajemnicą Poliszynela było, że wynik tego ewentualnego referendum był znany jeszcze przed jego rozpoczęciem! Natomiast koszt rozpisania oraz przeprowadzenia tegoż referendum spowodowałby jedynie wielomilionowe, bezsensowne wydatki z kasy państwowej. Kasy, w której się dziś przecież nie przelewa, a przeciwnie, brakuje już pieniędzy niemal na wszystko: na służbę zdrowia, oświatę, lokalne drogi...

A przecież wszyscy wiemy, że łatwo jest przynosić dobre wieści. Jeszcze łatwiej obiecywać miłe rzeczy bez ponoszenia bezpośredniej odpowiedzialności za słowa.

Jednakże ktoś w końcu musiał zanieść społeczeństwu tę bardzo złą wiadomość:
Nie reformowany i chory od lat system emerytalny wali się! Jeszcze chwila, a emerytom nie będzie z czego płacić świadczeń! Trzeba wiec dokonać radykalnych, choć bolesnych zmian. Natychmiast! A i tak ich skutki będą rozłożone na lata...

Do tej pory ŻADNA opcja polityczna od lewicy do skrajnej prawicy nie miała odwagi przeprowadzić tak bolesnych i szokujących zmian. Uznawano to bowiem w kuluarach za polityczne samobójstwo. Obliczano koszty wizerunkowe takiego ruchu i kolejni rządzący chowali głowy w piasek licząc na to, że te nieszczęsne, rozżażone węgle wyciągną na swą własną, polityczną szkodę ich następcy...

Zaś społeczeństwo nieświadome zagrożenia żyło sobie spokojnie w głębokim przekonaniu, że wszystko funkcjonuje bez zastrzeżeń. 

Tak konieczną, acz straszliwie niepopularną decyzję jak ta, przeprowadzić mógł ze swym ugrupowaniem i sojusznikami wyłącznie człowiek absolutnie propaństwowy. Człowiek który umiał zrezygnować swego czasu z niemal pewnego wyboru na najbardziej zaszczytne stanowisko Prezydenta Państwa Polskiego, po to aby podjąć się trudnej i niewdzięcznej roli Premiera tegoż Państwa, zmagającego się rozpaczliwie z wewnętrznym i ogólonoświatowym kryzysem.

Jakby przeciwieństwem tegoż Premiera, człowieka o nieprawdopodobnie wielkiej odwadze cywilnej, jest dla przykładu pewien poseł koalicji powiedzmy Pan K.
 (imienia tego szacownego gentlemana nie ma potrzeby wspominać w tym miejscu, bo ostatecznie nie wszyscy muszą przejść do historii).  To polityk, który od kiedy pamiętam zawsze grał na siebie. To poseł, który gdy są niezwykle ważne, acz niepopularne głosowania koalicyjne, jedzie na narty w Alpy, lub innym razem głosuje inaczej niż partia koalicyjna, której jest członkiem.  W ten sposób 
zyskuje złudną opinę niezależnego Katona, ale tak naprawdę okazuje skrajne objawy tchórzostwa i najbardziej prymitywnego populizmu.

Na to bowiem, żeby ciężko pracującym ludziom powiedzieć, że muszą pracować dłużej, bo obecnego systemu finanse państwa już dłużej nie wytrzymają - na to trzeba zaiste wielkiej odwagi!

Oczywiście taki ruch jest dla opozycji (z prawej i lewej strony) jak prezent urodzinowy. Wystarczy wyjść do ludzi i powiedzieć z uśmiechem, jak ci panowie spod "znaku ziobry":
- Widzicie co ci bandyci z PO i PSL z Wami robią? Będziecie pracować do śmierci! Dajcie władzę nam! Już my Was urządzimy! 

Jestem przekonany, że politycy obiecujący, że gdy dojdą do władzy przywrócą stary system emerytalny, to albo sami nie wierzą w swój powrót na Aleje Ujazdowskie, albo zależy im na tym powrocie tak bardzo, że są gotowi pchnąć tę nawę państwową nawet w stronę przepaści...

*****

I w tym momencie przypomina mi się taki stary dowcip, który jak ulał pasuje do tego obrazu lukrowanych, opozycyjnych obietnic :

"Siedzi Murzyn na pustyni nad kałużą i próbuje łowić ryby. Nagle - myk! Ku swemu zdumieniu złowił złotą rybkę.
Zrozpaczona rybka błaga: -Puść mnie, a spełnię Twoje trzy najbardziej nieprawdopodobne życzenia.

Murzyn bez namysłu zadysponował swoje marzenia, pielęgnowane na pustyni od lat : 

1. Chciałbym być biały.

2. Chciałbym mieć zawsze pod dostatkiem słodkiej, bieżącej wody.

3. Chciałbym aby różne dupy garnęły się do mnie na wyścigi.

Zahuczało w kałuży, zaszumiało i złota rybka, spełniając błyskawicznie i rzetelnie wszystkie trzy życzenia, zamieniła Murzyna
w... gustowną, białą muszlę klozetową..."

 

Co też uwadze i zastanowieniu wszystkich czytających te słowa polecam...

Piotr van der Coghen
Warszawa/Zawiercie  12 maja 2012 r

POST SCRIPTUM:

 Szanowni Państwo!

Ponieważ znaleźli się ludzie, którzy doszukali się w cytowanym wyżej dowcipie tendencji rasistowskich,  pozwalam sobie zacytować ów dowcip w wersji „white”, żeby wykazać, że sedno dowcipu nie leży w czyimkolwiek kolorze skóry, ale w spełnianiu czyichś życzeń niekoniecznie zgodnie z intencją osób je wyrażających:

 "Siedzi biały biedak nad sadzawką i próbuje łowić ryby. Nagle - myk! Ku swemu zdumieniu złowił złotą rybkę. 
Zrozpaczona rybka błaga: -Puść mnie, a spełnię Twoje trzy najbardziej nieprawdopodobne życzenia.

 Biały biedak bez namysłu zadysponował swoje pielęgnowane od lat marzenia: 

 1. Chciałbym być śniady, jak szejk Arabski

 2. Chciałbym żeby zawsze było mi ciepło, a ktoś dbał o to żebym miał zawsze pełny brzuch

 3. Chciałbym żeby najpiękniejsze dziewczyny tuliły się do mnie na wyścigi

 Zahuczało w sadzawce, zaszumiało i złota rybka, spełniając błyskawicznie i rzetelnie wszystkie trzy życzenia, zamieniła białego biedaka w gustowny... brązowy piecyk kaflowy..."

 PS.
Mam nadzieję, że nie zgłoszą się teraz z pretensjami obrońcy białych kloszardów całego świata…

Piotr van der Coghen
Zawiercie, 25 czerwca 2012 r 

Komentarze:

2012-05-12 17:36:45, mieczysław stachowiak

popieram pana zdanie tak trzeba głosować

zgłoś nadużycie

2012-05-12 17:41:46, Mateusz "Maupa" Zawiślak

Święta racja Panie Piotrze! Trzeba wielkiej odwagi, ażeby wprowadzić taką reformę. Powiem więcej: jestem człowiekiem, który nie przepada za tzw. polityką (piszę "tzw" ponieważ to co się zazwyczaj dzieje w tym kraju pod nazwą "polityka" jest dla mnie raczej politykierstwem). Jeśli jednak działania PO mają oznaczać podejmowanie właśnie takich decyzji, bez wiecznego oglądania się na sondaże i działania pod publiczkę, to chyba zmienię zdanie na ten temat. Wszystko oceni historia. Niegdyś w Wielkiej Brytanii rządziła Margaret Thatcher. Wprowadzała konieczne reformy mimo wrzeszczących pod jej gabinetem górników. Była niepopularna i przeklinana. Historia i ją osądziła nadając jej przydomek Żelaznej Damy. Myślę, że w tym wypadku będzie podobnie. Niechaj wrzeszczą związkowcy, niechaj wrzeszczą pisiory, niech wrzeszczą dewotki i chamy nie widzące dalej niż koniec swojej kiełbasy! Nie oni Was osądzą lecz kolejne (miejmy nadzieję, że mądrzejsze) pokolenia, które patrząc w TV na CNN jak w innych krajach wali się system emerytalny i ludzie nie mają co do garnka włożyć, stwierdzą: "Dobrze, że tak u nas nie ma." i to będzie właśnie Wasza zasługa. Jeśli chodzi o mnie to powiem tylko, że mnie reforma obejmie i będę zaiwaniał do 67 roku życia. Mimo tego podpisuję się akurat pod tą ustawą rękami i nogami, a jeśli chodzi partię opozycyjną, to pasuje mi tutaj cytat z Marszałka Józefa Piłsudzkiego: "Kury wam szczać prowadzać, a nie politykę robić". Pozdrawiam i do zobaczenia na Przystanku Woodstock, gdzie o polityce można porozmawiać w końcu w sposób kulturalny. Mateusz "Maupa" Zawiślak

zgłoś nadużycie

2012-05-12 18:23:40, Aleksander Somogi

Dziękuję za odwagę i mądre słowa. Jak prawie wszyscy ludzie gór, jest Pan człowiekiem honoru. Nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego ludzie z pozoru inteligentni uważają, że ta reforma to bezmyślna złośliwość władzy. Dlaczego partia rządząca miałaby bez powodu ryzykować utatę popularności? Jest tylko jedno wytłumaczenie - bo przedkłada interes państwa i społeczeństwa ponad własne dobro. Jak chirurg ratujący życie pacjenta wbrew jego woli. Proszę przyjąć wyrazy szacunku.

zgłoś nadużycie

2012-05-28 19:10:25, malgorzata

Nic dodac,nic ujac...Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.

zgłoś nadużycie

Możliwość dodawania komentarzy została już wyłączona.

Bo przecież nikt nam nie powiedział, że będzie łatwo...
Pozdrawiam serdecznie -
Piotr van der Coghen 

Wróć do bloga