pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

"UKRYĆ OKRUCHY!"

Jestem przeciwny publicznemu linczowi werbalnemu na matce maleńkiej Madzi !!!
Dlaczego? Ta cała sprawa tragedii w Sosnowcu wygląda na bardziej chorą niż się na początku wydawało… Szukaliśmy żywego dziecka. Współczuliśmy matce. Na początku… Dlaczego nie teraz?

Pozornie nic się nie zmieniło. Dziecko się odnalazło… martwe.
A przecież to też przecież braliśmy pod uwagę! Miało to być jednak porwanie maleństwa od kochającej się rodziny dla nielegalnej adopcji, dla zbrodniczego pozyskania narządów, albo sensacyjnie na handel „żywym towarem”…

A tu taki banał!!!: po prostu matka wypuściła je  z ręki…

Więcej! W sposób zupełnie irracjonalny zataiła ten fakt przed wszystkimi!
Z olbrzymią determinacją zeznawała przez wiele dni, że maleństwo zostało porwane, a przecież on sama, bezduszna zasypała je gruzem!

Zrobiła głupków z nas wszystkich ofiarnie jej dziecka poszukujących!
Na szubienicę z nią! Podłą i wyrodną matką!


A przecież…
ona zachowywała się tylko tak, jak małe dziecko, które zrzuciwszy ze stołu filiżankę, która się potrzaskała, bojąc się bicia, wbrew oczywistym faktom, krzyczy, że to nie ono zrobiło…

Jaki bowiem paniczny strach musiała czuć przed tą "kochającą" rodziną ta młodziutka, być może niedojrzała dziewczyna, jeśli rzeczywiście zaniosła swoje zmarłe dziecko w ruiny i tam ukryła! To nie jest zachowanie człowieka, który ma wokół akceptującą ją rodzinę, gotową do wsparcia na dobre i złe…

To reakcja zaszczutego na śmierć zwierzątka! 

Czy nieszczęsne dzieciństwo bitego dziecka alkoholika, bieda i ciągłe poniżenie wobec rówieśników, którym los dał lepsze, bardziej dostatnie i pełne radości życie, mogło nauczyć ją otwartości, czułości i delikatności uczuć?  Miała na pewno, mniejsze szanse. Z takiego dzieciństwa wynosi się blizny na psychice. O jej głębokim zamknięciu w sobie mówią dziś wszyscy jej znajomi.
Znajomi…  bo przecież przyjaciół nie miała.

W krytycznym momencie, zagoniona przez wszystkich do rogu jak zaszczuty pies, przytuliła się szlochając do… nieznajomego - detektywa, zdradzając swą najskrytszą, najczarniejszą  tajemnicę!  
Jak samotna musiała być ta młodziutka kobieta, że do zwierzeń skłonił ją zupełnie obcy mężczyzna? Być może był to jedyny człowiek, który okazał jawnie, prawdziwe czy nie, współczucie i choćby pozorne zrozumienie dla jej tragedii.
U takich zaszczutych przez życie osób wytwarza się bowiem po czasie instynktowny impuls przetrwania za wszelką cenę… Uniknąć bólu i poniżenia… uciec! Tak jak dziecko chce uniknąć za wszelką cenę razów pijackich swego ojca…

Rodzina… To występujący chętnie w TV dość szczeniakowato wyglądający mąż, opowiadający z takim luzem i spokojem przed kamerami o śmierci swojego dziecka, że inni bardziej przeżywają stłuczkę auta.  O tym, młodym i chyba jeszcze niedojrzałym w pełni do roli ojca człowieku,  twierdzącym, że bardzo kochał i ofiarnie opiekował się dzieckiem i żoną, dowiadujemy się też, że gros czasu spędzał w pracy, poświęcając go też niemało na swoją malowniczą pasję - bractwo rycerskie, którego był prezesem… Cóż, funkcja szefa stowarzyszenia zobowiązuje i zabiera czas… ale przecież życie wśród przyjaciół jest takie fajne i ciekawe!
On rozżalenia żony chyba do dziś nie rozumie.

A tymczasem w domu jego rodziców tykała bomba z opóźnionym zapłonem. Jego żona, ta młodziutka, niedojrzała i pokaleczona emocjonalnie dziewczyna (być może nawet nie dorosła do małżeństwa i swego macierzyństwa), zostawała sama z (chyba nie do końca chcianym dzieckiem) i… z dość bezwzględną teściową, która nie ukrywała, że synowa nie była postacią z jej marzeń, czym dawała wyraz przy każdej okazji.
Z tego domu wiało chłodem.
Matka Madzi ciągle szorstko pouczana i strofowana  przez  wszystkich, była przypuszczalnie już tak zdeterminowana, że dziecko stało się jej udręką, przekleństwem, ciężarem, który zamiast dawać jej wymarzoną stabilizację, miłość i dom, skazywało ją na uwięzienie w pomieszczeniach gdzie co prawda nie było krat, ale przebywali tak samo obojętni i zimni ludzie, nie dostrzegający nawet, że w swym zachwycie nad sobą i poniżaniu nieporadnej dziewczyny, są tak okrutni…

Nagle - trrach! Stało się! Tragiczny wypadek dziecka pobudził  u tej zdezorientowanej i  zaszczutej matki  dziki strach i jedną irracjonalną, ale przerażającą i wszechogarniającą myśl: 

Oto jest dla innych dowód na to, że była bardzo złą matką… teraz straci nawet tą odrobinę ciepła, która była jej dana! Teraz nienawistne otoczenie dopadnie ją i nie daruje… 

Pędzić gdzieś! Szybko! Może nikt nie zauważy, że ta cenna filiżanka się stłukła…
że pękło to maleńkie życie… a wraz z nim i nikła nadzieja na lepszy los.

Schować okruchy!!! Gdziekolwiek! 


PS
Oświadczam, że jestem przeciwny okrutnemu wyrokowi tłumu odsądzającą tę dziewczynę od czci i wiary!
Nie twierdzę, że jest bez winy, ale podkreślam, że jesteśmy świadkami straszliwego nieszczęścia człowieka. Tragedii tej młodej kobiety, której  pokiereszowane i z trudnością posklejane
 życie – runęło bezpowrotnie. 

Nie życzyłbym nikomu takiego losu…


Komentarze:

2012-02-10 19:31:30, Agnieszka

Bardzo, bardzo dziękuję za ten wpis...

zgłoś nadużycie

2012-02-10 20:27:11, Taischa

Nareszcie jakiś rozsądny głos w tym tłumie bezwzględnych oskarżycieli. Szkoda tylko, że nie mówią o tym psychologowie, których media proszą o opinie.

zgłoś nadużycie

2012-02-12 12:19:30, Katarzyna

Zgadzam się z Pana wypowiedzią w 100%.

zgłoś nadużycie

2012-02-19 13:48:52, Julita

Nic dodać, nic ująć, zgadzam się z każdym słowem. Mama Madzi - Kasia sama miała ciężkie dzieciństwo, jej reakcja jest wynikiem jej pogubienia w życiu. Ona potrzebuje pomocy, a nie potępienia. Pozdrawiam Jm

zgłoś nadużycie

2012-02-24 20:15:59, Emma Popikk

Zgadzam się z panem. Żal mi tej kobiety. Straszne chore społeczeństwo, które swoje grzechy skupiło na tej kobiecie. Jest kozłem ofiarnym, uosabia zło ludzi wokół niej. Jest niewinna.

zgłoś nadużycie

2012-02-25 12:32:52, nutka216

Jestem tego samego zdania Piotrze...Myślę że problem dotyczy całej rodziny malutkiej Madzi..Zarówno rodzice jak i dziadkowie potrzebuja pomocy...Czy jej chcą ...To już nastepny problem...

zgłoś nadużycie

2012-03-15 00:32:09, Gość

Panie Piotrze, Przyszedłem tu ponieważ zasłyszałem, że wyraził Pan niepochlebną opinię nt. ratowników po katastrofie kolejowej. Wchodziłem pełen niemiłych uczuć do Pana, ale gdy przeczytałem ten wpis, moje zdanie na Pana temat zupełnie się zmieniło. Mam dokładnie takie samo zdanie na temat matki Madzi. To być może niedojrzała emocjonalnie dziewczyna, ale bardzo bardzo zaszczuta przez rodzinę i po prostu jest mi jej żal. To smutne, że ludzie potrafią wołać o lincz na tej osobie, która jest po prostu mocno ale to mocno zagubiona. A najgorszą robotę wykonują gazety pokroju Faktu i SE, które tylko podsycają ten ogień...

 

zgłoś nadużycie

Możliwość dodawania komentarzy została już wyłączona.

Dziwna jest ta cała sprawa i dość skomplikowana, ale tym bardziej jej ocena nie może odbywać się na prawach linczu. Sądzę, że niezależnie od występujących masowo wszelakiego rodzaju fajerwerków medialnych, organy  ścigania analizują tę tragedię dogłębnie, sprawdzając każdy ślad i cień przypuszczenia.
Mam też nadzieję, że gdy opadną emocje i powstanie rzetelny materiał dowodowy, sąd wyda sprawiedliwy wyrok, adekwatny do winy osób uwikłanych w to nieszczęście.

Bo śmierć każdego człowieka, a tym bardziej dziecka, zawsze jest nieszczęściem...

Poczekajmy... 

PS II
To szok! Wszystko co napisałem wcześniej dotyczyło NORMALNEJ dziewczyny, a nie psychopatki zdolnej do zamordowania z zimną krwią własnego dziecka!
Jestem po prostu wstrząśnięty! Ale duże brawa dla policji - taka zbrodnia musi zakończyć się sprawiedliwym wyrokiem. Adekwatnym do popełnionego czynu...

Wróć do bloga